wtorek, 14 października 2014

Rozdział 18.

3 tygodnie później

Minęły 3 tygodnie. Aomine ograniczył spotkania z Taigą do minimum,  od nowa zaczął opuszczać lekcje, przestał chodzić na treningi na których i tak bywał rzadko, sprowokowany przez Satsuki bądź ze swojego kaprysu. Praktycznie w ogóle nie grał w kosza. Jego życie zaczęło nagle tracić sens. Jednak po tej trzytygodniowej przerwie zdał sobie sprawę z tego iż musi zakończyć tą melancholię i podjąć pewne  nie łatwe decyzje.

Był piątkowy wieczór. Ciemnoskóry stał na stacji metro, paląc któregoś z kolei papierosa. 

-Daiki, wiesz co się dzieje z Kise? Od prawie trzech tygodni nie było go w szkole, ani na treningu i w ogóle nie ma z nim kontaktu... 
-I co ja mam z tym wspólnego?
-Kiedyś łączyły was podobno bliskie relację, więc myślałem że wiesz. 
-Kiedyś...

W międzyczasie przypomniał sobie rozmowę z Kasamatsu sprzed kilku dni. Tak, wybierał się właśnie do Kise. Przeszywający wewnętrzny niepokój targał go od środka. Z czasem robił się on coraz silniejszy, aż w końcu stał się nie do wytrzymania.  
***

Stał oparty o poręcz przodem do okna, bezsensownie się w nie gapiąc. Dziura w umyśle. Kompletna pustka. Niemoc i zobojętnienie. Dziwne uczucie, przecież wszystko będzie dobrze. Chyba . Nie, na pewno. No jak mogłoby być inaczej. Ciarki. Cienkie krople zimnego potu. Złe przeczucie. Obawa. Ale o co? Jak wszystko jest i ma być w jak najlepszym porządku. Wdech-wydech, pora wziąć się w garść. To Twój przystanek, Daiki.
***

Podróż dłużyła się niemiłosiernie, choć w rzeczywistości minęło zaledwie 20 minut. Niebawem Ciemnowłosy dotarł do domu Ryouty. Zadzwonił do drzwi. Cisza. Zadzwonił drugi raz, cisza. I po raz kolejny. Cisza. Nacisnął na klamkę. Drzwi były otwarte.  Szedł powolnym krokiem, rozglądając się  wokół siebie. Po niedługiej chwili dotarł do pokoju osoby, z którą spotkania obawiał się z niewyjaśnionego powodu. Zatrzymał się. -Kurwa, o co chodzi? Czego ja się tak boję do cholery? Może nawet nie ma go w domu.- Ostatecznie Ciemnoskóry przekroczył próg i znalazł się w pomieszczeniu. 
Brązowooki leżał na łóżku z rękami założonymi za głowę. Pierwsze co rzuciło mu się w oczy to zabandażowane nadgarstki  Blondyna.
-Kise... co z tobą?- On usłyszawszy głos Daikiego podniósł się na równe nogi.
-Co ty tu robisz?! Wyjdź stąd! Natychmiast! Nie chcę cię widzieć! Rozumiesz?!
-Kise...
-No na co jeszcze czekasz?! Wynoś się! -W pewnej chwili twarz chłopaka zalała się łzami. Aomine podszedł do niego i mocno przytulił.
-Kise... daj spokój, proszę. 
Ryouta odwzajemnił uścisk z dwa razy większą siłą i wcisnął palce w ubranie Ciemnowłosego. 
-Aomine, błagam! Zrobię dla Ciebie wszytko czego zapragniesz, ale bądź ze mną! Teraz! Tutaj! Bądź przy mnie! Bądź... zawsze...
Wyrzucił z siebie Kise, wypłakując się w ramię chłopaka. Ten stał w osłupieniu. To pierwszy raz, kiedy widział go w takim stanie. Pierwszy raz, kiedy zobaczył jak bardzo  mu na nim zależy. Jak wielkim uczuciem go darzył. Jak nie mógł bez niego żyć. Uzależnił się. Uzależnił się od niego. Od jego oddechu. Od jego dotyku. Od głosu, ciała, obecności. Niebawem uścisk przerodził się w długi, porywczy pocałunek. Daiki nie odrywając się od niego i przyciskając swoim ciałem, oparł go o łóżko. Wtem łapczywie ściągnął z niego koszulkę i zaczął muskać jego szyję. Następnie osuwał się coraz niżej po lini torsu Blondyna, całując go i zostawiając po sobie mokre ślady. Ten wygiął się lekko i złapał rękami za poduszkę. Aomine ostatecznie dotarł do  jego bokserek i  pozbywając się ich w okamgnieniu, począł pieścić językiem jego męskość. Po niedługim czasie Kise złapał za t-shirt Ciemnoskórego  i po omacku zaczął ciągnąć go w górę. Ten spostrzegawszy to, przerwał swoją dotychczasową czynność i pomógł mu. Ryouta zniżył się na zasięg jego twarzy, spojrzał mu prosto w oczy i pocałował, dotykając wewnętrzną część jego ust. Za chwile ręka Blondyna pobłądziła do spodni Daikiego, poczynając masować jego członka. Ten zaczął ściągać z siebie spodnie, by ułatwić partnerowi zadanie. W końcu kiedy ich podniecenie osiągnęło maksimum, Kise przylgnął plecami do kołdry i rozluźnił się. Ciemnowłosy prędko w niego wszedł i położył się nam nim w taki sposób, aby mógł dosięgnąć ust chłopaka. Tym razem Aomine był delikatny. Posuwał go powoli, w tym samym czasie obsypując Blondyna chaotycznymi pocałunkami. Za niedługo po gorących uniesieniach oboje doszli. Daiki ułożył się obok Brązowookiego, objął go i przyłożył jego głowę do swojej klatki piersiowej. 
-Kise... nie jestem w stanie zrozumieć co czujesz, ale musisz w końcu pogodzić się z tym że kocham Taigę, a ''my'' to już odległa przeszłość. 
-Aomine... przecież możemy się spotykać na boku , tak bez zobowiązań, Kagami o niczym się nie dowie. 
-Pomyśl. Jak Ty byś się czuł, robiąc coś takiego za moimi plecami?
Kise spuścił wzrok w dół, zdając sobie sprawę z wagi problemu. 
-Masz rację, Aominecchi...
-Doceń to,  co dla Ciebie zrobiłem . Nawet nie wiesz, jak ciężko mi jest spojrzeć w oczy Taidze po tym wszystkim. 
-Zdaje sobie z tego sprawę... dlatego byłbym w stanie zrobić wszystko, by Ci się odwdzięczyć.
-Jedyne co możesz dla mnie zrobić, to zapomnieć o mnie. -Oznajmił Aomine schodząc z łóżka. Za moment po zarzuceniu na siebie garderoby oraz wzięciu swoich rzeczy skierował się ku wyjściu. Blondyn nie ociągając się, ruszył w jego stronę i ścisnął go od tyłu ramionami, po czym zakrył mu  swoją dłonią oczy.  
-Kocham Cię, Aomine... - Zbliżył się do ucha Ciemnoskórego i wyszeptał roztrzęsionym głosem. Słowa te przeleciały całe wnętrze chłopaka i finalnie przekuły jego serce niczym pocisk, wystrzelony z prędkością światła. W tym właśnie momencie Daiki zrozumiał jak bardzo oszukuję się, co do kwestii swoich uczuć. Lecz popadł w błędne koło, z którego nikt nie był w stanie go już wyciągnąć. Odpowiedzią Aomine na wyznanie Brązowookiego, był nieprzerwany , głęboki pocałunek , wypełniony po brzegi jego skrajnymi emocjami.  Za niedługo ich usta oddzieliły się od siebie i po chwili Ciemnowłosy opuścił pokój Ryouty. 

21.33, dom Kagamiego

Daiki siedział przy stoliku, czekając na kolację którą przygotowywał w kuchni Czerwonowłosy. Nie mógł pozbyć się myśli związanych ze zdarzeniami sprzed paru godzin. Po niedługim czasie Taiga położył na ławie talerze z gorącym curry i sam zasiadł do stołu. Aomine zamiast nabierać widelcem jedzenie zaczął bawić się nim, roznosząc je po całym naczyniu. 
-Aomine, co jest? Nie masz ochoty?
-Taiga, co byś zrobił, gdybym zostawił Cię dla innego? -Rzucił niespodziewanie. Ten aż upuścił sztućce z wrażenia i o mało co nie zadławił się posiłkiem. 
-Czemu nagle wyjeżdżasz mi z czymś takim?!
Wtedy Ciemnowłosy spojrzał Kagamiemu prosto w oczy i z wielką powagą wyznał:
-To wiedz, że nigdy tego nie zrobię, bo pokochałem Cię jak koszykówkę i mam zamiar uczynić z Ciebie najszczęśliwszą osobę na świecie. 

Koniec



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz