wtorek, 14 października 2014

Rozdział 17.

18.30, mieszkanie Taigi

-Wow, ty serio mieszkasz tutaj sam? - Zapytał Aomine, wchodząc do pokoju dziennego i rozglądając się dookoła.
-Tak, a co?
-Dużo miejsca... może bym się do ciebie wprowadził? - Spytał ironicznie. 
-Nooo na pewno, już sobie wyobrażam co by się tu kurna działo...  Siadaj a ja zrobię nam szybko coś do żarcia. - Kagami wskazał ręką na kanapę po czym udał się do kuchni. Opaleniec z miejsca władował się wersalkę, zatopił tyłek w miękkim oparciu i załączył telewizor. 
-No co by się niby takiego działo, hm? - Chłopak usiłował kontynuować zaczęty wcześniej temat. 
-Jesteś debilem czy co? Chyba nie muszę tłumaczyć ci tak oczywistych rzeczy.
-Czyli mam rozumieć, że nigdy ze sobą nie zamieszkamy, Taiga?
-Ogarnij się... jestem za młody by teraz o tym myśleć. - Odkchrząchnął chłodno Czterobrwiowy.
-Heh... Kise to od razu proponował mi wspólne mieszkanie... - Przyznał w myślach Daiki. Niebawem Taiga wkroczył do salonu z dwoma wielkimi stosami tostów. 
-Pojebało cię? Kto to wszystko niby zje? Nie mam nawet ochoty na jedzenie. - Odparł zrezygnowanym tonem chłopak.
-Znowu uskuteczniasz te swoje depresje idioto? Łaski bez, będzie więcej dla mnie. 
Ten już nic się odezwał, biorąc gryza gorącej kanapki. Jedli w milczeniu, a jedyne co rozładowywało tą napiętą atmosferę to dźwięki z jakiegoś tandetnego paradokumentu lecącego właśnie w telewizji. (Trudne sprawy xD)  Sterta tostów szybko znikała z talerzy, głównie pochłaniana przez Czerwonowłosego żarłoka. 
-No to teraz wybacz ale wezmę szybki prysznic i potem się tobą zajmę, ok? - Kagami skończył posiłek i litościwie zapytał Ciemnoskórego, przy okazji odstawiając naczynia do zlewozmywaka.
-Nie potrzebuję twojej łaski. 
-A ja wcale nie potrzebuję tutaj ciebie, zawracającego mi dupę. - Odburknął lekko poirytowany Czterobrwiowy i udał się do łazienki. Aomine wyłożył ręce na oparciu i zamknął oczy. I znowu się zaczęło. Znowu myślał o Blondynie, jego słowach, emocjach, o jego  ciągle załzawionych bursztynowych tęczówkach. O jego oddechu, dotyku, o jego subtelnym, szepczącym czułe słowa głosie, od którego przechodziły dreszcze. Nie było sposobu by się uwolnić. -Dość, kurwa dość!- W pewnym momencie wykrzyczał do siebie Daiki, zerwał się z łóżka i momentalnie pojawił u Kagamiego, który właśnie  kończył brać prysznic. 
-Ej a ty gdzie, kurwa? Nawet w klopie nie można mieć przy tobie  prawa do prywatności! - Oburzył się Czerwonowłosy. -Ale masz szczęście że już skończyłem... 
Opaleniec puścił to mimo uszu, podszedł do  niego i kładąc mu rękę na czole przeczesał jego włosy. 
-Wiesz dlaczego nie mam ochoty na żarcie? Bo mam kurewską ochotę na ciebie. Pochylił się nad twarzą Taigi z chytrym zamiarem wpojenia w jego usta, lecz ten bez rozmysłu zasłonił się dłonią a drugą zaś złapał za jego koszulkę i pociągnął  porywczo w kierunku swojego pokoju. Czterobrwiowy pchnął go na łóżko i po chwili zaczął zwinnie ściągać z niego wszystkie części garderoby. Ciemnowłosy był zaskoczony a jednocześnie podekscytowany nagłym zachowaniem jego chłopaka. Po chwili gorących pocałunków i wzajemnego błądzenia po rozgrzanych ciałach, Kagami odwrócił Ciemnoskórego tyłem do siebie, mocno łapiąc za jego umięśnione ramiona. 
-Pora na moją nagrodę, Daiki. 
-Niby za co? - Zapytał lekko zmieszany chłopak, spodziewając się tego co zaraz go czeka. 
-Za moją dzisiejszą wygraną.
-Pff - Aomine syknął kpiąco, starając się ukryć swoje obawy. Czerwonowłosy oparł się o jego plecy i zbliżył na wysokość jego szyjii. 
-Lepiej się rozluźnij, bo będzie bolało. - Ostrzegł Taiga i podgryzł jego ucho a rękami oplutł tors Opaleńca lekko wbijając paznokcie w skórę. 
-Ał! Kurwa, co ty robisz?! 
-Haha, kto by pomyślał żeś  jest taki delikatny, Aomine. - Czterobrwiowy wykorzystując chwilę nieuwagi chłopaka, zaczął powoli w niego wchodzić. Ten czując to wydał z siebie cichy jęk. 
-Boli, kurwa. 
-Teraz już wiesz jak ja się czuję, co? 
-Ech za-mk-nij s-ię do cho-lery... - Daiki zagryzł zęby i zamknął oczy a palce wbił w kołdrę. Po chwili  przestał odczuwać ból.  Z sekundy na sekundę  doznawał coraz to większej przyjmności, a każdym następnym pchnięciem Taigi czuł narastające w nim podniecenie. Jego jęki stawały się coraz głośniejsze, jakby to znaczyło prośbę o więcej. Wtem Czerwonowłosy spostrzegając to począł ruszać się w nim coraz szybciej a dłonią pieścił jego członka. Jednak mimo wszystkich tych przyjemności jakimi Aomine był wówczas darzony, w jego umyśle panował istny szał. Kise. Kise... Kise! Gdyby tylko mógł, wykrzyczał by to najgłośniej jak potrafił. Ale nie mógł, nawet nie chciał. A raczej chciał, lecz starał się ze wszystkich sił ukryć w sobie to pragnienie. Czuł że zaraz dojdzie. A w głowie nadal wyobrażał sobie Ryoute. -Kurwa, dlaczego nawet w takiej chwili nie mogę przestać o nim myśleć?!- I w kółko powtarzane to samo pytanie. 
*** 
-Wracam do domu. - Oznajmił ponuro Daiki, wzdychając. 
-Tak szybko? Myślałem, że zostaniesz na noc.
-Łeb mnie boli. 
-To przeze mnie? Starałem się być delikatny. - Zapytał Taiga z wielkim bananem na twarzy. 
-Chyba sobie jaja ze mnie robisz. 
-No to jak jest? - Czerwonowłosy podniósł się do pozycji siedzącej i objął ramieniem Aomine. 
-Zajebiście jest. - Ten mruknął sarkastycznie, i odtrącając rękę Kagamiego zaczął zbierać się z łóżka. Po niedługim czasie był gotowy do wyjścia. 
-A, bym zapomniał. Świetny mecz, Taiga. - Rzucił Ciemnoskóry, kierując się do drzwi wyjściowych. 
 -Poważnie? no jak bym kurna nie wiedział. - Ten uśmiechnął się głupokowato, cynicznie podkreślając swój sukces. 
-A, no i ja też bym zapomniał. Kocham Cię, cwelu. - Dodał Czterobrwiowy w momencie, kiedy Daiki naciskał na klamkę.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz