niedziela, 12 października 2014

Rozdział 16.

Aomine wstał, otarł usta ręką po czym wyszedł z kabiny. Wzdychnął ciężko i oparł się o umywalkę. Ryouta wyszedł zaraz po nim. 
-Aomine... nie musiałeś tego robić... 
Ten nic nie odpowiedział tylko zacisnął pięść  i popatrzył na Blondyna wzrokiem pełnym bezradności i smutku. 
-Kise. Kurwa, Kise... gdyby Cię tylko nie było... gdybym tylko Cię nie poznał...  to było by kurwa  idealnie. A teraz? ja już nie wiem... ja już kurwa sam nie wiem, czego chcę! - W tym momencie oczy Ciemnoskórego napełniły się łzami. Jeszcze nigdy nie czuł się tak bezsilnie i tak podle. 
-Aominechii, uspokój się... i proszę nie mów do mnie w ten sposób, bo równie dobrze ja mógłbym mieć takie same pretensje do Taigi.  - Powiedział wyjątkowo opanowany Brązowooki. 
-Taige zostaw w spokoju! Chyba mnie zaraz krew zaleje...  zniknij...
-Nie mów tak...! Nie każe Ci mnie kochać... ale do cholery nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie, Aomine! I co Ty kurwa myślisz ?! Że po prostu od tak zapomnę?! Że będe udawał że nigdy się nie poznaliśmy?! Zastanów się co Ty kurwa mówisz! 
Wtedy Kise dłużej nie wytrzymał i z całej siły uderzył Opaleńca w twarz.  Ten  zrezygnowany zwiesił  głowę w dół.
-Jeśli chcesz żeby tak było to będzie, ale wiedz że pożałujesz tego kiedyś. 
Ostrzegł Ryouta i opuścił łazienkę. Daiki odwrócił się przodem do lustra i spojrzał na swoje odbicie. Oglądał swoją zakrwawioną i obolałą twarz. Po chwili odkręcił kurek i ochlapał się zimną wodą. Krew ciągle spływała. Jednak w porównaniu do ran na jego obliczu te w sercu były zdecydowanie głębsze. Wyciągnął komórkę z kieszeni po czym spoglądnął na godzinę. Zdał sobie sprawę, iż mecz dobiegł końca. Po niedługim czasie do pomieszczenia niespodziewanie wkroczył Kagami.  Widok Aomine bardzo go zaskoczył a zarazem mocno zaniepokoił.
-Daiki?! Co ci się stało?! -Zapytał przerażony Czterobrwiowy. Zakłopotany  Ciemnowłosy zatrząsł się widząc swojego chłopaka. Aczkolwiek szybko odzyskał panowanie nad sobą, udając że nie stało się nic wielkiego. 
-Em no wyjebałem się na barierki bo tak się śpieszyłem że nie zdążyłem wyhamować... - Zaśmiał się nerwowo. 
-Twoje tłumaczenie jest żałosne... wiem że kłamiesz. Kuroko był rozkojarzony w drugiej kwarcie że o mało co nie przegraliśmy, a poza tym minąłem się z Kise po drodze. Nie wmówisz mi, że jest dobrze. 
-Kurwa, czemu jesteś taki uparty? - Daiki zdał sobie sprawę że Czerwonowłosy nie odpuści. - Pokłóciłem się z Kise i tyle. - Odburknął.
-Ale zaraz... o co chodzi z Tetsu? Nie mówcie mi że on... o żesz kurwa mać!- Pomyślał pełen obaw Ciemnokóry.
-Mhm. No ciekawe o co, skoro masz rozjebaną całą gębę. 
-Nic wielkiego... takie tam nasze porachunki z przeszłości. 
-Taaaa... dobra, nie mam cierpliwości się z tobą pierdolić jak to taka wielka tajemnica. A teraz siedź tu a ja skoczę po jakąś apteczkę, bo się tak kurwa z tobą na ulicy nie pokażę. - Oznajmił Taiga i udał się do wyjścia. Za niedługą chwilę wrócił z ekwipunkiem i zabrał się za opatrywanie ran Opaleńca. 
-No już lepiej... ale nieźle ci przyjebał... ech. Idziemy do mnie? Mieszkam bliżej od ciebie. - Zaprponował Kagami. Ten tylko przytaknął gestownie na znak że przystaje na taką propozycję. Wtedy Czerwonowłosy uprzednio rozglądając się dokładnie dookoła siebie, chwycił Daikiego za rękę po czym oboje ulotnili się z budynku. Jednakże na zewnątrz czekała na Aomine niemiła niespodzianka. Na przystanku autobusowym obok którego zmuszeni byli przejść, stali Kuroko z Momoi. Nie uświadomiony o zaszłej sytuacji Taiga, przystanął.
-Tetsu, gratuluję. - Orzekł Ciemnoskóry, pozorując że nic się nie stało. Niebieskowłosy zaledwie obdarzył go wściekłym spojrzeniem,   które dało mu do zrozumienia iż Tetsuya wie praktycznie wszystko o tym, co się niedawno wydarzyło. Ten speszył się i odwrócił wzrok. 
-Dai-chan, Co ci się stało?! - Zapytała z przejęciem Satsuki widząc "przyjaciela" w takim stanie.
-No się debil wyjebał o barierki, bo kurna sobie na mecz zaspał. -Z opresji uratował go Kagami i przyśpieszył kroku. 
-Echh, cały Aomine! - Przyznała poirytowana dziewczyna.
-Dobra, wybaczcie ale nam się trochę śpieszy, na razie! -Pożegnał  się Czterobrwiowy i razem z Ciemnowłosym ruszyli w swoją stronę. 
-Tetsu-kun, wszystko w porządku?- Spytała Różowowłosa spostrzegając dziwne zachowanie Kuroko w stosunku do Aomine. 
-Nie do końca, Momoi-san. Rozmawiałaś ostatnio z Kise-kun'em?
-Jakiś czas temu... ale o co chodzi?
-Nie masz wrażenia że coś tu jest nie tak? A Aomine? Zauważyłaś w jakim jest stanie? 
-Nie mam pojęcia. Ale jeśli chodzi o Ki-chana to... chyba wiem co się dzieje.  Żalił mi się ostatnio że za nim tęskni... Czy to ma coś z tym wspólnego?
-Ma i to dużo. Byłem dzisiaj świadkiem dość dziwnej sytuacji...- Przyznał Tetsuya.
-? -Momoi spojrzała pytająco i zaniepokoiła się.
-Wiesz że Aomine jest z Kagamim. A dzisiaj złapałem go w przerwie meczu razem z Kise w łazience jak... chyba nie muszę ci tłumaczyć co robili. Satsuki usłyszawszy to stanęła w bezruchu i nieświadomie uroniła łzy. Natychmiastowo wytarła kąciki oczu, by Niebieskowłosy niczego nie zauważył.
-Momoi-san...?
-Aaa to nic Tetsu-kun, coś mi wpadło do oka.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz