Donośny dźwięk gwizdka Satsuki dał wszystkim do zrozumienia, iż ich wspólny trening właśnie dobiegł końca. Każdy pożegnał się i odszedł w swoją stronę. Kise wraz z Daikim poszli razem, ponieważ oboje zmierzali w tym samym kierunku.
-Aominechi, dawno nie byłem tak podekscytowany tremningiem! - Oznajmił Ryouta z wielkim bananem na twarzy.
-Pff też mi coś.
-Nie mów, że nie miałeś ochoty się ze mną zobaczyć.
-Nie miałem. - Opaleniec przyśpieszył kroku, ale zaraz Blondyn go dogonił i zatrzymał, chwytając za jego bluzę.
-Popatrz na mnie. Słyszysz?! Spójrz mi w oczy! - Aomine jednak nie reagował na prośby chłopaka, próbując zrobić krok w przód. Wtem Brązowooki gwałtownie przekręcił jego głowę , tym samym zmuszając go do tej czynności. Oczy Kise były wypełnione pustką, tęsknotą i zawiścią. Powieki opuchnięte, a białka przekrwione.
-Łżesz! kłamiesz... widzę, widzę wszystko.
-Co niby takiego widzisz? bo ja u ciebie tylko to, że chyba cierpisz na bezsenność.
-Kogo ty oszukujesz Aomine... ech, nie mam siły. Może kiedyś sam zrozumiesz.
Dalej już szli w ciszy. Daikiego cały czas dręczyły słowa Momoi i jego matki. A w szególności przerażający wzrok Ryouty, który przyprawił go o dreszcze. W pewnym momencie Ciemnoskóry zwolnił i odwrócił się do Blondyna.
-Kise, zagramy 1 on 1?
-Aomine, co to za pytanie? No jasne że tak! - Temu humor od razu się poprawił i po jakimś czasie doszli na boisko.
-Co cię tak nagle wzięło?
-Po prostu. Gramy do 40. - Bez zbędnych tłumaczeń Opaleniec rozpoczął grę rzucając trójkę na początek. Ale jego przeciwnik niebawem wykonał taki sam rzut, wyrównując punktację. W podobny sposób pojedynek toczył się dalej. Każda zagrywka, przejście, wyrzut były niemalże doskonale skopiowane, a wynik cały czas na remisie. W końcu Daiki postanowił zakończyć ten mecz przy pomocy jednoosobowego alley-oop'a. Piłka wpadła do kosza, a on wracając na ziemię, stracił równowagę i przewrócił się. Poleciał prosto na Kise , który nie zdążył w jakikolwiek sposób zareagować, po czym oboje wylądowali na betonie. Aomine wsparł się na rękach i popatrzył na leżącego pod nim Blondyna. Na jego policzkach zagościł rumieniec. Ich twarze znajdowały się bardzo blisko, a usta dzieliły milimetry . Wpatrywali się na siebie nawzajem i żadne nie miało odwagi przerwać tej niezręcznej chwili. Tkwili w tej pozycji, czując jak ich serca biją coraz szybciej. W pewnym momencie Ciemnowłosy rozglądnął się pośpiesznie dookoła i namiętnie pocałował Ryoute, na co ten z zaskoczenia wzdrygnął się do góry i odwzajemnił tego spontanicznego całusa. Ich usta złączone gorącym pocałunkiem nie mogły oderwać się o siebie. Po chwili obydwoje zapragnęli posunąć się krok dalej. Wtedy dłonie jednego i drugiego wślizgnęły się pod koszulki i poczęły chaotycznie błądzić po torsie kolegi. Nagle Brązowooki opamiętał się i łagodnie odepchnął Daikiego.
-Aominechi... nie tutaj... - Mruknął zawstydzony Blondyn.
-Chodźmy do mnie.
Po niedługim czasie byli już w gniazdku Aomine. Gdy Ciemnoskóry przekręcił zamek w drzwiach , porywczo złapał ręke Ryouty i ciągnął go w kierunku swojego pokoju. Weszli. Kise stanął tuż za chłopakiem kiedy on zamykał drzwi na klucz, co by nikt nie był w stanie im przeszkodzić . Blondyn stojący o krok za Daikim objął go od tyłu i począł delikatnie muskać językiem jego szyję. Ten odwrócił się i łapiąc go za przedramienia popchnął w stronę łóżka. Za chwile Aomine usiadł okrakiem na Ryoucie i zabrał się za zdejmowanie mu koszulki. W momencie w którym go jej pozbawił, zszedł na wysokość jego twarzy po czym rozpoczął powoli masowac jego zarumienione policzki, a potem bawiąc się miękkimi kosmykami włosów chłopaka, zaczął zbliżać swoje usta do jego. Gdy tylko połączyli się w głębokim pocałunku, Kise zarzucił ręce na kark Ciemnowłosego i wtopił swoje palce w jego granatową czuprynę. -Kurwa, co ja wyprawiam... A z resztą chuj z tym, Taiga nie musi o niczym wiedzieć.- Wnioskował w myślach Ciemnoskóry. Jego rozmyślenia zostały przerwane, kiedy Blondyn wsunął dłonie pod jego koszulke. Wtedy Daiki cofnął pocałunek ostrym tchnieniem.
- Coś nie tak?- zapytał Brązowooki.
- Heh..... masz zimne ręce - oznajmił ironicznie Aomine.
Ryouta puszczając to mimo uszu, począł dokańczać to co mu przerwano, czyli ściąganie górnej części ubrania naszego Opaleńca. Wtem jego oczom ukazało się umięśnione ciało chłopaka. Dłużej nie przeciągając, popchnął Ciemnowłosego i obydwoje z otwartymi ramionami oraz splecionymi dłońmi znaleźli się na ścianie połączeni w pełnej pasji pocałunku ,w którym odbywała się walka pomiędzy ich językami splecionymi w jedność. Po chwili oboje zdecydowali pozbyć się dolnej części garderoby. Następnie Kise zniżył się na wysokość krocza Daikiego, po czym wziął do ust jego męskość. Pieścił go najczulej jak potrafił by sprawić mu największą przyjemność. W pewnym momencie Aomine postanowił przejąć inicjatywę. Przewrócił Blondyna na plecy, jedną dłonią ujął jego członka a drugą położył mu na pośladkach. Znowu ich usta połączyły się w gwałtownym pocałunku. W konću Ciemnowłosy, nie mogąc dłużej opanować swojego podniecenia, podniósł nogi Brązowookiego do góry i kładąc je sobie na ramionach, niepowściągliwie w niego wszedł. Ten wydał z siebie głośny jęk. Poruszał się w nim powoli, nie chcąc sprawiać chłopakowi zbytniego bólu. Wiedział, że Kise był bardzo na to wyczulony i wiecznie błagał go, by był delikatniejszy. Ich wzajemne jęki stawały się coraz głośniejsze. Po krótkim czasie oboje doszli. Ciemnoskóry położył się obok "przyjaciela", a ten spojrzał na niego zadowolony.
-Bosko... jesteś najlepszy... dziękuję za wszystko.
-No raczej.
-Stęskniłem się za twoim ciałem, Aomine...-Wyszeptał mu do ucha, całując go przy tym w policzek. Potem wstał i zerknął na zegarek.
-Na mnie już pora. Ryouta ubrał się, zabrał swoje rzeczy i ruszył w stronę wyjścia. Złapał za klamkę i zatrzymał się.
-Aominechi, nawet nie wiesz jak bardzo bym chciał, żeby było tak jak kiedyś...
-Wiesz dobrze, że jestem z Kagamim i za cholerę nic tego nie zmieni.
Blondyn zagryzł zęby i spuścił głowę w dół.
-Wiem, ale... ja dalej cię kocham, ja tak bardzo cię kurwa kocham! Zacisnął mocno pięść po czym udeżył nią o ścianę, a z jego oczu popłynęły łzy. Nie chcący poznać odpowiedzi Daikiego, szybko wyszedł z pokoju a następnie opuścił jego dom. Na zewnątrz szalała ulewa. Brązowooki biegł ślepo przed siebie, szukając miejsca, w którym mógłby schronić się przed deszczem. W końcu przystanął pod dachem jakiegoś opuszczonego budynku. Oparł czoło na szybie i zakrył oczy przedramieniem. Nie był w stanie ukryć swojego rozczarowania. Płakał. Cały drżał, pogrążony w głębokiej rozpaczy.
-Czemu kurwa, dlaczego?! Kocham go, tak bardzo go kocham...!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz