niedziela, 5 października 2014

Rozdział 12.

Tuż po lekcjach,  Dach Too Gakuen

-Dai-chan! wiedziałam że cię tu znajdę! - Wykrzyczała entuzjastycznie Różowowłosa dziewczyna, spostrzegając swojego przyjaciela. 
-Czego chcesz Satsuki? -Wymamrotał niechętnie chłopak. 
-Aomine, już nie bądź taki oschły... - Momoi podeszła do niego, pochyliła się  i  delikatnie  pogładziła jego policzek swoją dłonią. Ten odtrącił ją, po czym odwrócił się i spojrzał na nią noszlanckim wzrokiem. 
-O co ci do cholery chodzi z tymi czułościami?! masz Tetsu.- Ona nic się nie odezwała tylko przekręciła głowę w bok.
-Jutro idziemy na trening do Kaijo i jak dobrze pójdzie, to zagramy mecz sparingowy. -  Zmieniła nagle temat.
-Ech... Będzie Kise?
-A co? Nie chcesz się z nim zobaczyć?
-To nie tak. Jestem z Taigą. Kocham go. A jak przebywam blisko Kise, to wszystko wraca... dlatego nie chcę się z nim póki co widywać. 
-Dai-chan... wiesz co to znaczy? 
-...?
-To znaczy że ciągle kochasz Ki-chana, a w Kagamim się tylko zauroczyłeś. 
-Nie pierdol mi tu!
-Zejdź na ziemie, Aomine! Wiesz co on przeżywa? Wiesz jak go ranisz? Czy wiesz do cholery jak bardzo on cię kocha?! - Ciemnowłosy doznał lekkiego osłupienia. Czuł że zaczyna mieć wyrzuty co do Ryouty. W pewnym momencie Momoi objęła Daikiego od tyłu a po jej twarzy spłynęły krople łez. 
-Wiesz dlaczego wybrałam Tetsu? - Spytała cicho drżącym głosem.
-Bo Kocham Ciebie Daiki ! Chcę po prostu zapomnieć, chcę zaakceptować fakt że możemy być jedynie przyjaciółmi! Doskonale wiem jak czuje się Kise, dlatego to mnie tak boli! 
Aomine zabrakło słów. Już sam pomału zaczął gubić się w tej chorej sytuacji.  Niespodziewanie Satsuki włożyła mu dłonie pod ubranie i poczęła ślepo błądzić po jego torsie. Jej usta spoczęły na karku chłopaka, zostawiając czułe pocałunki.  Niebawem ściągnęła z niego górne części garderoby, za chwilę uczyniając tą samą czynność na sobie. Kiedy już to zrobiła , przycisnęła się mocno do pleców Ciemnoskórego. Dalej płakała. On czuł wilgoć  na swojej skórze oraz przylegający do niego nagi biust dziewczyny. 
-Satsuki...  
-Dai-chan... zimno... - Powiedziała prawie niedosłyszalnie, przeczesując ręką włosy Daikiego. Ten nie mógł się dłużej oprzeć intrygom Różowowłosej. Wstał i biorąc ją na ręce, zaniósł pod ścianę. Sam zaś oparł się i posadził Momoi na sobie. Nie mówili już nic. Oddali się chwili. Ich usta nie odrywały się od siebie splecione w ognistych pocałunkach, a ciała połączone były w jedność. Ale dla Aomine to był jedynie powód by łatwo się zabawić jej kosztem. Wiedział, że w Satsuki zawsze będzie miał oparcie  bez względu na to, co zrobi. Szybko jednak wrócili do rzeczywistości, zdając sobie sprawę iż znajdują się na dachu swojej szkoły. Ciemnowłosy skończył w niej po czym zarzucił na siebie ubranie i rozejrzał się dookoła. Dziewczyna jeszcze przez chwilę siedziała, lekko wzdychając. 
-Satsuki, ubieraj się i chodźmy stąd. I pamiętaj, nikomu ani słowa. 
-D-dobrze Aomine... wybacz mi za to. - Ten bez słowa podał jej ubrania i oddalił się w kierunku zejścia.  Za jakiś czas oboje rozstali się w milczeniu.
21.53, dom Aomine

Ciemnoskóry ostrożnie przekroczył próg drzwi ponieważ chciał uniknąć spotkania z  matką. Po cichu przemknął do kuchni po coś do jedzenia. Był  tak skupiony na tym by nie zostać zauważonym, że nie spostrzegł jego rodzicielki stojącej w wejściu.  Wychodząc z pomieszczenia wpadł na kobietę i doznał lęku z nagłego zaskoczenia. 
-Daiki. Musimy porozmawiać. - Powiedziała bezpośrednio i z powagą. 
-Daj mi spokój. - Aomine próbował wyminąć ją, lecz bezskutecznie.
-Nigdzie nie pójdziesz. Siadaj. - Wskazała na krzesło po czym wzięła piwo z lodówki i usiadła obok swojego syna.
-Powiedz mi, co to za chłopak z którym się spotykasz?
-Nie twoja sprawa. - Zaszemrał Ciemnowłosy. 
-Był u nas wczoraj na noc, prawda?
-Powiedziałem, nie twój interes. 
-Widziałam was dzisiaj rano jak się"żegnaliście"... - Wtedy Daiki odwrócił głowę.
-Coś jeszcze?! - Zapytał zirytowany. 
-Nie wiedziałam że wolisz chłopców, Aomine. I teraz właśnie zdałam sobie sprawę, że z Kise to też nie była tylko zwykła przyjaźń... 
-Odwal się! I w ogóle nie wtrącaj w moje życie. - Chłopak wstał z krzesła i sięgnął do lodówki po ten sam napój, jaki właśnie piła jego rodzicielka. Oparł się o szafkę a następnie wyjął ze swojej kieszeni paczkę papierosów. Wziął jednego do ust po czym nie przejmując się obecnością matki, odpalił. Ta bezradnie spuściła wzrok. 
-Mnie nie obchodzi to jak ty spędzasz noce i z kim. 
-Ale Daiki, jesteś moim dzieckiem, więc martwię się o ciebie...
-Jakoś tego nie czuję. - Zgasił fajkę i wyszedł z kuchni, po raz kolejny zostawiając swoją matkę w kompletnym rozbiciu. 
-Jestem złą matką... złą... beznadziejną...  



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz