-Daiki, od kiedy boisz się Kuroko? -Zapytał Kagami zaciekawiony nagłym zachowaniem Ciemnoskórego.
-Zejdź ze mnie w końcu! już dzisiaj wystarczająco mnie wkurwiłeś.
-Ej, weź powiedz ,bo mi coś tu śmierdzi.
-Śmierdzi to twoim debilizmem. Na kilometr.
-Odwal się ode mnie, pajacu!
Za moment znajdowali się koło przystanku.
-Nie dokończyliśmy meczu. - Zaczął Taiga.
-Dokończymy innym razem.
Wtem przed ich oczyma mignął duży pojazd. Kagami spostrzegł, że to jego autobus i szybko pobiegł , by na niego zdążyć.
-I tak ja wygram! -Czerwonowłosy wydarł się , pomachał ręką do Aomine i szyderczo się uśmiechnął. Ten , w odpowiedzi pozdrowił go środkowym palcem , odwrócił się i poszedł w swoją stronę. Uśmiechał się. Jakoś tak sam od siebie. Nie mając pojęcia czemu . Wrócił do mieszkania. W milczeniu przemknął się do swoich czterech ścian, omijając matkę oglądającą jakiś serial w telewizji. Siedziała. Z chusteczką w ręku. Zapewne płakała. Gdy tylko chłopak znalazł się w swoim królestwie, od razu rzucił się na łóżko. Słuchawki w uszy. Muzyka na fula. Przymknięte powieki. Niech ten dzień się już skończy. W pewnej chwili ktoś zapukał mocno do drzwi i tym samym przerwał niezręczną ciszę panującą w pomieszczeniu. Kobieta otrząsając się z amoku , wstała z kanapy na równe nogi. -O tej godzinie?! Kto?!- Niepewnym krokiem podeszła do drzwi i drżącą dłonią przekręciła zamek. W wejściu stał Tetsuya. Odetchnęła z ulgą. Jednak po wyrazie twarzy chłopaka poznała, iż nie przyszedł tylko w celu odwiedzenia kolegi.
-Kuroko? co cię tu sprowadza o takiej godzinie?
-Dobry wieczór. Przyszedłem do Aomine.
-A...a no tak, rozumiem , już go wołam. Odwróciła się z zamiarem pójścia po Ciemnoskórego.
-Nie, chciałbym z nim porozmawiać na osobności.
-W takim razie wejdź do środka, jest w swoim pokoju.
Niebieskowłosy bez słowa udał się do Aomine. Nacisnął lekko na klamkę i wszedł do pomieszczenia. Daiki był pogrążony w głębokim transie, co za tym idzie , nie zauważył obecności Kuroko. Ten zbliżył się do Ciemnowłosego i wyciągnął mu słuchawki z uszu. Wtedy chłopak podskoczył , jak by ktoś mu podłożył stos igieł pod dupę.
-Te-tesu! Ja pierdolę, chcesz żebym zawału dostał? Czego chcesz?
-Nie udawaj że nic się nie stało. Wiem. Nie wykręcisz się.
Aomine przełknął ślinę i wziął głęboki wdech.
-No i co z tego? -Wzruszył ramionami.
-Co z tego? Co z tego?! Kpisz sobie ze mnie ?! -Niepowstrzymując dłużej emocji, Niebieskooki zadał mu porządny cios w twarz. Ten złapał się za swoją nieskazitelną facjatę i dostrzegł na dłoni ślady krwi.
-Bolało, Tetsu.
-Bolało?! Ciebie bolało?! Zastanów się do cholery co wygadujesz. Czy naprawdę nie zdajesz sobie sprawy , co zrobiłeś? -Rozwścieczony Kuroko szarpał Daikim na wszystkie strony świata.
-Od kiedy... - Ciemnoskóry powstrzymał się od wypowiedzi. Na szczęście w odpowiedniej chwili ugryzł się w język. -Od kiedy ci tak na niej ,kurwa, zależy?- Dokończył w myślach.
-Co?!
-Nieważne .
-Nie obchodzi mnie jak to zrobisz, ale masz ją przeprosić. Masz pozbyć się tej swojej kurewskiej dumy i ją przeprosić! Na kolanach, kłaniając się przed nią , ale masz to kurwa zrobić! Chociaż wiem, że już nic nie odda jej tego co straciła, ani nie wymarzę wspomnień , jakie przeżyła... - Tetsuya skończył swój monolog i wyszedł. A nie przejęty tym zbytnio Aomine wrócił do swoich zajęć. Jednak nie widział Tetsu w takim stanie. Nigdy. Zawsze opanowany, spokojny, kulturalny chłopak , nagle zmienił się w bestię. Chwilę potem wstał, chcąc iść do łazienki. W tym samym czasie zmierzała tam też jego matka. Wpadli na siebie. Spojrzała na niego. Zobaczyła stróżkę krwi cieknącą z jego nosa. Ten momentalnie się odwrócił i wszedł do klopa, zostawiając kobietę w osłupieniu.
Była 3 w nocy. Daiki nie mógł usnąć. Dużo rozmyślał o wydarzeniach z poprzedniego dnia. Szczególnie o spotkaniu z Taigą.
-Nie, w sumie to nie jestem na niego zły. Powinienem mu nawet podziękować. W końcu to dzięki niemu dostrzegłem , że dalej kocham koszykówkę najbardziej we wszech świecie. Echhh, i jeszcze tyle kurwa narobiłem zamieszania. Ale warto było. A za niedługo i tak wszystko będzie po staremu. I Taiga. Jeszcze ten jebany czterobrwiowy debil. Czemu w ogóle o nim myślę? Może dlatego, że przypomina mnie z przeszłości, a niby z kim innym miałbym się lepiej dogadać, jak nie z samym sobą?-

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz