Była 19:15. Do imprezy zostały niespełna dwie godziny. Przez cały dzień Aomine odliczał tylko czas do 20:30. Do spotkania z Kagamim, którego najbardziej nie mógł się doczekać . Natomiast z drugiej strony obawiał się spotkania z Satsuki i Kuroko. Stał przed lustrem i gapiąc się na swoje odbicie, wycierał głowę ręcznikiem. Ubrał się i wylał na siebie pół flakonu perfum. -Czyżby dręczyły mnie wyrzuty sumienia, co do Satsuki? Nie , to nie to. Przeproszę ją, ale nie dzisiaj. Dzisiaj pewnie dużo wypije i sama będzie się do mnie przystawiać.- Myślał chłopak układając włosy. Za niedługą chwile był gotowy do wyjścia. Kise mieszkał na dzielnicy oddalonej od centrum miasta, więc Daiki udał się na stację metro. Za pół godziny był już pod domem Blondyna. W tym samym czasie Czerwonowłosy również zmierzał do mieszkania Ryouty, z którego dobiegała głośna muzyka. Po chwili chłopaki zderzyli się ze sobą przy bramie wejściowej.
-Ała! -Wykrzyczeli jednocześnie.
-Uważaj jak chodzisz łajzo!
-Wzajemnie. -Ciemnowłosy podniósł głowę i zlustrował Taigę od góry do dołu.
-Ulala, ale żeś się odjebał...! Oczywiście , nie zmienia to faktu że i tak wyglądam lepiej od ciebie.
-Taa jasne , chyba od dupy strony...
-Tak? To pokaż swój tyłek, porównamy.
-Eeeee?! Jeb się zboku!
Czterobrwiowy otworzył bramę i ruszył w stronę drzwi frontowych. Aomine szedł kawałek za nim i gapił mu się na dupę.
-No , faktycznie , masz niezły tyłeczek! -Ten usłyszawszy to stwierdzenie automatycznie zasłonił rękoma swoją tylnią część ciała.
-Ej no nie bądź taki, daj popatrzeć!
-Jeszcze jedno słowo, a ta pięść zmiażdży ci tą piękną buźkę! - Pogroził mu Kagami , wymachując do niego pięścią.
-Och, dziękuję za komplement. Co do mojej twarzy, to zgadzam się z tobą w stu procentach . Odpowiedział Ciemnoskóry obdarzając Taigę szarmanckim uśmiechem. Wtem Kise otworzył drzwi, o mało co nie uderzając nimi Czerwonowłosego , który stał tuż przed nimi.
-Kagamichi!, Aominechiiiiii! -Wtedy chłopak rzucił się na Daikiego i zaczął mocno go tulić.
-Aominechi! Tak dawno się nie widzieliśmy, stęskniłem się!
-No już dobrze, puść mnie, bo mi powietrza brakuje. - Ciemnowłosy lekko odtrącił Blondyna , łapiąc go delikatnie za nadgarstki. Prawdę mówiąc, Aomine czuł zdenerwowanie kiedy Ryouta tłamsił go na oczach Czterobrwiowego, lecz nie dawał tego po sobie poznać.
-Eeeeeeeeeeeee...
Kagamiemu zabrakło słów aby skomentować to, co właśnie zobaczył.
-No to może wejdziemy do środka, wszyscy już są. - Kise wykonał zapraszający gest dłonią. Oni zgodnie z jego namową weszli do budynku.
-Masz niezłą chatę Kise! -Rzucił Taiga, ledwo przekrzykując się przez muzykę.
-Aaaa, dzięki Kagamichi!
Nie spostrzegli się że Daiki gdzieś zniknął i udali się do salonu. Czerwonowłosy zauważył tam wszystkich swoich kumpli z seirin, jak i twarze swoich rywali. Przywitał się ze wszystkimi. Nagle przyszedł Ciemnoskóry, objął go ramieniem przystawiając mu naczynie z jakimś wysoko procentowym napojem do twarzy.
-To może jakiś shocik na początek?
-Czemu nie? ale weź tą rękę. -Taiga nie chcąc różnić od reszty, wypił szybko drinka. Po jakimś czasie do pokoju wparował Kise z pięcioma wielkimi szampanami i prędko porozlewał je do wcześniej przygotowanych kieliszków.
-No to moi kochani, będziemy teraz wnosić toast! -Przekrzyczał wszystkich gospodarz, wysoko trzymając kieliszek szampana.
-Za wszystkich, którzy raczyli mnie obdarzyć dzisiaj swoją obecnością!-Dodał, a w około zabrzmiał stuk kieliszków.
-Za koszykówkę!!! - Kagami wykrzyczał najgłośniej jak potrafił.
-Za gospodarza! -Dołączył się Kasamatsu.
-Za wszystkie piękne kobiety , jakie mamy wokół siebie! - Dodał Hyuga, patrząc przy tym na Riko stojącą obok niego.
-Za cycki! -Oznajmił Kiyoshi.
-Za kutasy!- Orzekł Takao ale tym razem było słychać tylko śmiech.
-Za nas. - Aomine wykorzystując chwilę nieuwagi otoczenia, szepnął Czterobrwiowemu do ucha.
-Zjebiaj! - Taiga odtrącił go od siebie, a ten zauważył lekki rumieniec na policzkach chłopaka. Impreza trwała w najlepsze. Wszyscy goście świetnie się bawili. Alkohol lał się strumieniami. Daiki unikał Tetsu i Momoi. Wszystko było idealnie. W pewnym momencie Ryouta spostrzegł jak Różowowłosa wraz z Kuroko, niesiona przez niego na rękach, zmierzają ku pokoju gościnnemu.
-Ej chłopaki patrzcie!-Zwrócił się do Koganei'a, Hyugi i Kiyoshiego, znajdujących się najbliższej niego.
-Co jest? -Odezwał się Teppei. Po chwili on i reszta wiedzieli o co chodziło Blondynowi, więc niezwłocznie udali się za parą. Gdy tylko ci zamknęli za sobą drzwi na klucz, zatrzymali i nadstawili uszy. Zaraz jednak przeszkodził im pijany Czerwonowłosy, ciągnąć ich za ubrania w stronę salonu.
-Taiga, idziesz zapalić?- Niespodziewanie zaproponował Aomine.
-Pogięło cię? ja nie palę. - Wybełkotał.
-No to w takim razie idę sam. - Powiedział i opuścił pomieszczenie. Chwile potem do chłopaka dołączył Kise.
-Ty też przyszedłeś zapalić?
-Nie, Aominechi... - Stanął blisko Ciemnowłosego.
-Ostatnio dużo kręcisz się koło Kagamichiego...
-A co, zazdrosny jesteś?
-No raczej nie mogę ukryć że trochę jestem.
-Trochę , ta?
-No dobrzeee, bardzo ...
-Właśnie.
-Brakuje mi ciebie...-Oznajmił blondyn i odwrócił się przodem do Daikiego.
-Kise... to już przeszłość. -Odpowiedział wydmuchując dym z papierosa, a twarz Ryouty zalała się smutkiem.
-Zrozum to w końcu. -Kiedy Ciemnoskóry wypowiedział te słowa, Blondyn ujął jego twarz w dłonie, spojrzał mu prosto w oczy a następnie skradł mu zachłanny, namiętny pocałunek. Ten zdawał się nie stawiać oporów. Owszem , procenty zrobiły swoje. Lecz gdzieś , głęboko w sercu Aomine znajdowała się jeszcze namiastka uczuć do Ryouty.
Następny rozdział pod koniec tygodnia. :)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz