piątek, 12 września 2014

Rozdział 8.

Sobotnie popołudnie, pokój Aomine

Ciemnowłosy  odzyskał poczucie rzeczywistości, podniósł  się  i skierował wzrok na śpiącego jeszcze Kagamiego. -Kise był uroczy jak spał, ale on to już kurna przekracza wszelkie granice.- Przyznał w myślach Daiki, pochylając  się nad chłopakiem, który pomału również wracał do świata żywych.

-Witam.
-Eeeetoo... cześć. -Odpowiedział Czterobrwiowy,  jeszcze nie do końca ogarniając co się wokół dzieje.
-Jak tam samopoczucie?
-Chwila moment... Daiki?! Cooooo my do cholery robimy w jednym łóżku?! -Widząc chłopaka nad sobą  całkowicie oprzytomniał . Zerwał się  i odepchnął go gwałtownie.
-Luzik cwelu. Za dużo wypiłeś i musiałem się tobą zaopiekować.
-Ale  wytłumacz co my kurwa robimy razem w łóżku?! 
-Nie pamiętasz? Szkoda kociaku, byłeś taki niegrzeczny.-Zachichotał pod nosem Opaleniec.
-Że co?!!!- Spanikował Taiga.
-Hahaha, dobra, do niczego nie doszło, tylko się z tobą droczę. 
-Ja pierdolę...
-Wracając do imprezy, to była przednia, nie?
-No nie mogę powiedzieć że nie była, ale od pewnego momentu chyba straciłem rachubę... Poza tym łeb mi pęka.
-Kurwa stary, ty pierwszy odpadłeś... 
-Nie kompromituj mnie idioto! Lepiej przynieś mi jakiegoś procha na głowę.
-A co ja jestem, twoim kundlem? -Czerwonowłosy słysząc wyraz "kundel" podskoczył do góry.
-Co jest ?
-Nic!
-Nie dość, że całą noc musiałem obrabiać ci dupę, to ty tak mi się odwdzięczasz? Nigdzie się stąd nie ruszę. Znam dużo lepsze sposoby na ból głowy... -Aomine usiadł bliżej  Kagamiego i położył mu palce na podbródku. 
-Zaraz sprawię że wyzdrowiejesz w okamgnieniu. -Wypowiedziawszy tę kwestię popchnął Taigę na poduszkę i złączył jego nadgarstki mocnym uściskiem aby ten nie miał się jak bronić. 
-Co ty kurwa robisz?! - Zapytał Kagami próbując bezskutecznie się wyrywać. Ciemnoskóry szybko  uciszył  go głębokim pocałunkiem.
-Przestań, Daiki! 
-A co, źle ci?
Aomine nie pozwolił już odpowiedzieć nic Czterobrwiowemu ponieważ ponownie wpoił się w jego usta,  a następnie dołożył język.  Ten o dziwo nie miał nic przeciwko, bo odwdzięczył się tym samym.  W pewnej chwili dłoń Daikiego powędrowała do bokserek chłopaka i gdy miał już ją pod nie wsunąć, Czerwonowłosy szybko odsunął go od siebie. 
-Od kiedy wolisz penisy?
-A ty? 
-Zapytałem pierwszy, zjebie.
-Czy to ważne? Widzę, że ci się podoba. 
-Phi! -Taiga odwrócił głowę, by Opaleniec przypadkiem nie zauważył odcieniu purpury na jego facjacie. 
-Hah, przecież wiem, że tego chcesz.
-Ale nie możemy...
-Niby dlaczego ? Bo co,  łeb cię boli? 
-Tak. -Mruknął z fochającą miną Czterobrwiowy.
-Haha! Jak baba, kurwa, jak baba! 
-Zamknij się niewyżytku. Czemu akurat na mnie chcesz sobie ulżyć? Co, własna ręka ci nie wystarcza?
-Wiesz, jak tak dalej pójdzie, to mi ją amputują. -Oznajmił z powagą w głosie Daiki. Kagami parsknął śmiechem z komizmu sytuacji.
-No i z czego brechtasz? A ty sobie nie walisz?
-Nie twoja sprawa. -I chłopak znowu spalił buraka.
-Co z tego, że masz kutasa, wystarczy że zachowujesz się jak panienka...
-Bo  zaraz ci przywalę !
-Ciii, uspokój się, cichutko... - Wtem Aomine przyłożył palec wskazujący do warg Czerwonowłosego i po chwili ich usta znowu spotkały się w gorącym pocałunku.  W nie długim czasie , Ciemnowłosy ponownie spróbował dobrać się do krocza Taigi. Tym razem nie protestował. Był za bardzo onieśmielony całym zajściem, by móc w jakikolwiek sposób zareagować. W pewnej chwili poczuł  zimną dłoń Aomine na swojej męskości. Westchnął lekko i oddał się pieszczotom chłopaka. Ten przy pomocy drugiej ręki począł ściągać z siebie bokserki i zaraz pozbawił ich też Kagamiego. W pewnym momencie Ciemnoskóry odwrócił go tak, by znajdował się nad nim , zaś on sam leżał. Wykonawszy to, załapał go za szyję i wsadził jego głowę między swoje nogi. 
-No Taiguś, jedziesz. 
Ten nic się nie odezwał tylko potraktował go złowrogim spojrzeniem i "na komendę" Opaleńca włożył sobie jego członka do ust. Mimo braku doświadczenia, Taiga robił to tak bezbłędnie i z wyczuciem że przyprawiał Aomine o zawroty głowy. Ten położył mu swoje dłonie na głowie, zatapiając je w bujnych kłakach Czterobrwiowego. 

-Oooo tak, Taiga-chan, zajebiście- Jęczał z rozkoszy Daiki. 
Niebawem Ciemnowłosy odchylił ręką czerep Kagamiego, po czym powalił go na łóżko żeby z powrotem był na dole. Chwycił go za nogi i przycisnął się do niego.
-Gotowy?
-Niby na co?
-Debil... to ty jesteś w tym związku kobietom , a to była dopiero gra wstępna.
-Że co? Pocze... - Chłopak nie dał mu skończyć, gwałtownie w niego wchodząc. 
-Ała, kurwa ! Boli! Mogłbyś być bardziej litościwy! To mój pierwszy raz!-Przyznał Taiga. 

-Heh... taki sam jak Kise - Powiedział do siebie Aomine. 
-Ał! Mówiłeś coś?! Ałł!
-Nie, nic. -Odparł, zanurzając się w nim coraz głębiej. Jedną ręką trzymał mu nogę a drugą masował  jego członka. Po chwili oboje szczytowali. Daiki wyszedł z Czterobrwiowego i podparł się na łokciu o poduszkę.
-No Taiga, nie wiem gdzie się tego nauczyłeś, ale obciągasz kurwa nieziemsko.
-Nie wkurwiaj mnie. -Odwrócił się na drugi bok. Leżał spokojnie przez minutę, lecz potem wrócił do swojej pozycji wyjściowej. Czuł, że Ciemnoskóry nie spuszcza z niego wzroku. 
-Przestań się tak na mnie gapić, zboczeńcu! O co ci chodzi?
-Bo wiesz... - Niepewnie zaczął Aomine, lekko się rumieniąc.
-Chyba się w tobie zadłużyłem, idioto.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz