środa, 24 września 2014

Rozdział 10.

Poniedziałek , dach akademi Too

Trwały lekcje. Opaleniec zaspał na pierwsze dwie godziny i połowę trzeciej. W związku z tym wyszedł leniwie z domu i uznał że nie ma sensu się śpieszyć. Po niedługim czasie znajdował się w swoim ulubionym miejscu do przesiadywania kiedy zachcę mu się wagarować. -Jak tak dalej pójdzie, to nie zdam klasy... No i co z tego, mam Taigusia i jego cudowną umiejętność 'robienia dobrze'.  Teraz wszystko zacznę jeszcze raz, tak jak od nowa pokochałem kosza.- Rozmyślał chłopak, przymykając oczy. Po chwili pogrążył się w głębokim śnie i zupełnie stracił  poczucie czasu. Przespał tak kolejne dwie lekcje. Wnet na dachu pojawiła się Satsuki i urządziła mu solidną pobudkę szarpiąc, nim na wszystkie strony świata. 

-Daaaaaiiii-chan cholera jasna!!! Wstawaj!
-Eeee? co, już, moment ech... -Podniósł powieki i  oniemiał na widok osoby, która przed nim stała.
-Satsuki?
-Aomine , jaja sobie robisz?! Zaraz zaczyna się piąta lekcja!
Daiki dalej nie mógł wydusić z siebie słowa dziwiąc się podejściem   Momoi w stosunku do niego.  Jej zachowanie było takie jak zawsze. W końcu postanowił jednak się odezwać.
-Nie opłaca mi się już wracać na dwie godziny.
-Aghhhhhh...! ty głąbie! Nie zdasz!
-Nie twoja sprawa, Satsuki. 
Ta tylko wykonała focha z przytupem. 
-A tak w ogóle to zajebiście że mi wybaczyłaś. 
-Ech... Dai-chan... to nie tak że ci wybaczyłam i o wszystkim zapomniałam.
-A jak?
Nagle twarz Różowowłosej poczerwieniała a na ustach pojawił się rozkoszny uśmiech.
-Bo my... em no z Tetsu... no ten tego...
-Ruchaliście się?
-Nom... ale jak już coś, to uprawialiśmy miłość. -Odburknęła zawstydzona. 
-Hahaha, serio? Co za określenie, kurwa, haha!
-Jesteś okropny, Dai-chan!
-No ba. No i który z nas lepszy?
 -Zadajesz głupie pytania! - Wkurzona Momoi przywaliła w łeb Opaleńca. 
-Ałłł!
-To co, idziesz czy nie? 
-Nie.
-No dobrze tylko żeby mi to był ostatni raz! - Pogroziła palcem chłopakowi. 
-Jaaasnee. - Wybełkotał.
-Ao-chan... ale ja naprawdę się o ciebie martwię.  - Powiedziała i niespodziewanie usiadła blisko Ciemnowłosego. Spuściła wzrok, delikatnie dotykając palcem jego ust.
-Może nie powinnam, ale... -Wtem dziewczyna złapała policzki Aomine i obdarzyła go czułym pocałunkiem. Ten znowu doznał szoku. 

-Może nie jesteś taki delikatny jak Tetsu, ale za to cholernie doświadczony. - Wymamrotała mu do ucha po czym lekko je podgryzła, a dłonią głaskała jego włosy. Po chwili podniosła się i  zaczęła schodzić  po drabince z dachu. 
-Kagami-kun to ma dobrze! - Rzuciła z oddali. Kiedy Daiki to usłyszał, natychmiastowo pobiegł za dziewczyną. 
-Ej czekaj! Skąd wiesz o Taidze? -Patrzył się na nią z góry.
-Ki-chan mi się żalił. Poza tym jesteś czerwony jak burak Hahaha!
-Spadaj! - Odkrzyknął i z powrotem rozłożył się na betonie. 
-Jaki ja jestem zajebisty... wszyscy mnie pragną, heheh.-

21.22, przystanek autobusowy koło siłowni

Aomine właśnie wracał z wieczornego treningu. 
-Aoooominechi! - Wydarł gębę Kise, kiedy w oczy rzucił mu się  Aomine z papierosem w ręce, czekający na pojazd.
-Siemasz. Dobrze że cię widzę. 
-Awwww ^_^ jak się cieszę! 
-Dalej mi nie odpowiedziałeś.  

Wraz z wypowiedzeniem tego zdania przez  Ciemnowłosego, opadadła z Ryouty cała radość. Blondyn wziął od niego fajkę i sam mocno się zaciągnął.
-A co mam ci powiedzieć? że jestem zadowolony? 
-Tak. Oddawaj, ty nie palisz. 
-Ty też nie. Dlaczego tak mnie dręczysz, Aominechi? 
-Żebyś w końcu zrozumiał. -Wydmuchał mu dym prosto w twarz, wyrzucił peta i wsiadł do nadjeżdżającego autobusu. Zajął miejsce koło okna a następnie wyciągnął komórkę z kieszeni, by zorientować się która jest godzina. Na ekranie prócz czasu wyświetliło się coś, co wzbudziło u chłopaka zadowolenie.

Od: Taiga
Do: Aomine
Treść: Bądź na boisku koło twojej chaty za 30 minut. Skończmy to czego nam się kiedyś nie udało.

-O tak, Taiguś. Już nie mogę się doczekać- Pomyślał i wytrzeszczył wszystkie zęby do szyby.
Wreszcie dotarł na miejsce. Kagami już na niego czekał. 
-No witam. W końcu się policzymy, głąbie.
-Aleś pewny siebie , hohoho. -Ciemnowłosy przybliżył się do Taigi, położył mu dłoń na czole i musnął go językiem w policzek. 

-A jaka będzie nagroda dla zwycięzcy? 
-Odsuń się idioto, ktoś może nas zobaczyć.
-Wyluzuj, Taiguś. Zasady są proste. Jak ja wygram to ty mi dzisiaj obciągasz, a jak ty to ja tobie.
-Hahaha, To możesz już zacząć rozgrzewać języczek!
-Jasne. Przekonamy się. 
Rozpoczęli pojedynek. Daiki praktycznie cały czas odbierał piłkę Czterobrwiowemu, a gdy on natomiast był w jej posiadaniu, z wielkim trudem było przejść mu przez chłopaka i wykonać wsad, a chcąc rzucić z odległości, pudłował. Nawet jego niezastąpione skoki  nie dały rady tym razem. Różnica punktów  szybko się powiększała na co Aomine tylko zacierał rączki. 

-Coś ty dzisiaj taki nie w formie? hahaha!
-Spierdalaj! Dopiero się rozkręcam! - Czerwonowłosy szybko przejął piłkę kożystając z chwili nieuwagi Opaleńca i co sił w nogach podbiegł do kosza by zdobyć punkt. Kiedy zatrzymał się żeby wyskoczyć, poślizgnął się na kamieniach przypadkiem leżących w tym miejscu i z  trzaskiem  zarył facjatom o betonowe podłoże. Ciemnowłosy wybuchł śmiechem.
-Hahaha! Co to była za akcja proszę państwa! Hahaha! Nasz zawodnik się rozkręcił! uhuhuh ja pierdolę, nie mogę, Hahaha!
-Zamknij ten niewyparzony ryj, zjebie!
-Wiedziałem że coś takiego odwalisz, hahaha! - Nie wstrzymując dłużej gry, Daiki zgarnął piłkę za nim Taiga zdążył się pozbierać, po czym  bez problemu wykonał rzut za trzy punkty. 
-Oj kochanie , już możesz klękać na kolanach! Teraz to już nie masz szans, hahaha!
-Mówiłem ci kurwa żebyś się zamknął! - Kagami natychmiast kontratakował. Ostatecznie nie udało mu się nadrobić strat, czyniąc Ciemnoskórego zwycięzcą. 
-Haha, jaki fail, Taiga, jaki fail! Sam mnie wyzwał i przegrał, haha!
-To była twoja ostatnia wygrana ze mną. Chyba po prostu dałem ci za dużo fory. 
-Nie pierdol! Czekam na moją nagrodę. -Opaleniec oblizał się i uśmiechnął szyderczo do Taigi.
-Spieprzaj.
-Co takiego? teraz już się nie wykręcisz mój drogi. Umowa to umowa. -Wtem Daiki chwycił go mocno za przedramienie, zaciągnął w krzaki w których niegdyś cyknęli przed Kuroko i rzucił go przed sobą na kolana.  
-Nie ma taryfy ulgowej. Na co czekasz kotku?
-Nie nazywaj mnie tak, cwelu! Następnym razem postawie większe wymagania i wygram, wtedy ten jebany uśmieszek zniknie z twojej gęby. 
-Zobaczymy. - Orzekł  Ciemnowłosy i oparł się o drzewo.
Po chwili Czerwonowłosy przybliżył się do Aomine, rozpiął mu rozporek i ściągnął gacie. Zaczął delikatnie masować dłonią przyrodzenie Daikiego a następnie subtelnie polizał jego czubek. Owinął język wokół członka i  powoli wziął go do ust. Sprawnie pracował językiem, co chwile zmieniając tempo. Ciemnoskóry zdrapywał korę z drzewa i cicho jęczał, co by nikt ich nie nakrył. Było mu bardzo trudno się powstrzymywać gdyż Kagami dokładnie pieścił każdy milimetr jego części ciała. Po niedługim czasie Opaleniec doszedł i spuścił mu się do środka. Ten momentalnie wypluł wszystko, krztusząc się.
-Tfu! Ale z ciebie świnia, Daiki.
-Mmmmm Taiguś, cudownie, bosko, kyaa~~ - Ciemnowłosy jeszcze nie wrócił do rzeczywistości.
-Zejdź na ziemie, padalcu! -Taiga niestety nie pozwolił mu być dłużej w stanie błogiego odpłynięcia zasadzając mu z liścia w policzek. 
-Ał! Daj spokój Taiguś.
-Ubieraj się i chodźmy stąd! - Wykrzyknął Czterobrwiowy i odwrócił się do chłopaka plecami. 
-A tobie co? - Aomine odchylił głowę żeby zobaczyć co chciał ukryć Czerwonowłosy. Dostrzegł wówczas, że zakrywa rękami swoje krocze.
-No i po co to ukrywasz?
-Spadaj! 
-No dobra, dla pocieszenia odwdzięczę się tym samym. Tylko chodźmy do mnie, bo jest już zimno i jeszcze by ci pała zamarzła i odpadła. -Wtem Daiki złapał  zażenowanego Kagamiego pod rękę i razem poszli do jego mieszkania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz