poniedziałek, 29 września 2014

Rozdział 11.

23.48, dom Daikiego

-Hahah i tak mamy remis, bo pokonałem cię w lodzikach! - Rzucił Kagami, pokazał język i wskoczył na kanapę w salonie.
-Cicho...! Wycwanił się bo chuj wie gdzie się tego nauczył. Pewnie w Stanach po godzinach z Himuro... - Odburknął zawstydzony Opaleniec a następnie wewalił się całą siłą na Czterobrwiowego, przygniatając go swoim ciałem.
-Pff! Pierdolisz! I ciężki jesteś kurwa! 
-Nie bardziej od ciebie. 
-Jestem leciutki jak piórko, haha!
-Jasne, a ja jestem blondynką!
-No może na zewnątrz nie, ale mentalnie to nie śmiem zaprzeczyć!
-I kto to mówi... - Syknął Aomine i przykrył ich kocem. Położył się na Czerwonowłosym, a  swoje dłonie wplótł w jego palce.  
-Oh Taiguś, Taiguś, jak ja się w tobie zabujałem...
-Przestań w kółko to powtarzać!
-A co? Ty we mnie nie? - To zdanie spowodowało że policzki Taigi mocno się zaczerwieniły.
-Eto... em no tak. 
-Co tak, buraku?
-No ja w tobie też! 
-We mnie co?
-Zabujałem się, kurwa! 
-I o to właśnie chodziło. -Oznajmił Daiki po czym  spojrzał na Kagamiego. Ich oczy przecięły się wzrokiem pełnym emocji. Patrzyli się tak na siebie kilka sekund, aż wreszcie Aomine musnął jego usta swoimi wargami. Już po chwili ich języki splotły się w namiętnym pocałunku. Przylgnęli do siebie, całkowicie zatraceni w swoich uczuciach. Leżeli tak przez jakiś czas, słuchając wzajemnego łomotu serc.

-Zostajesz dzisiaj na noc? 
-Pogięło cię? jutro rano jest szkoła...
-No i? Co się stanie jak zrobisz sobie dzień wolnego?
-Nie mogę.
-Wrzuć na luz, to tylko jeden dzień a z tego co wiem, masz sto procent frekwencji, idioto. - Orzekł  Ciemnoskóry i dossał się do szyji chłopaka, robiąc mu malinkę. 
-To jak kochanie, hm? -Wymruczał kusząco.
-Echh, jak ty to robisz, że zawsze wszyscy ci ulegają...
-Taki jestem zajebisty. Doceń to, kocie. -Ten nic nie odpowiedział tylko odwrócił głowę i zmarszczył brwi. 
-Ale chodźmy do mnie, bo zaraz matka wróci z roboty, a nie chcę jej ciebie przedstawiać w taki sposób. - Wstał i pociągnął Taigę za sobą. Lada moment byli już w świątyni Opaleńca. Rozebrali się do bokserek, wewalili do łóżka i nakryli kołdrą. Czerwonowłosy położył się na boku tyłem do Aomine. Ten zaś objął go, kładąc mu ręce na brzuchu. 
-Kurwa, zabieraj te łapska!
-A co ci nie pasuje?
-Zimne jak skurwysyn! 
-Zaraz się nagrzeją, przecież po to je tam położyłem.
-Aha. Zajebiście. 
Daiki przycisnął się do pleców Kagamiego i usytuował swoją głowę na jego ramieniu. Po niedługim czasie oboje zapadli w głęboki sen.  Nastał ranek. Spali jak zabici i zdawało by się że nie ruszą ręką do późnego popołudnia. Jednak ten scenariusz zawiódł, ponieważ głośny sygnał smsa rozszedł się po całym pokoju, co w konsekwencji wybudziło ich obojgu. 

-Kurwa co jest? - Wymamrotał ledwo przytomny Czterobrwiowy. 
-Sms. 
-Mógłbyś  łaskawie wyciszać dźwięk na noc? Jak już wagaruje to chociaż chciałbym pospać!
-Zapomniałem. Przez ciebie.
-Noo na pewno. 
Aomine sięgnął ręką na półkę i po wymacaniu całego blatu, znalazł telefon.

Od: Satsuki
Do: Aomine
Treść: Dai-chan!!!!! Znowu nie ma cię w szkole! Nie obchodzi mnie twój dalszy los, radź sobie sam!
-Kto to?

-Satsuki. 
Wtem zaczęła wibrować komórka Taigi. Iż Ciemnowłosy miał jego telefon w zasięgu ręki, wyjął go z kieszeni spodni chłopaka, które wisiały na oparciu krzesła.
 -Kto to? Odczytaj bo nie chcę mi się łba podnosić.

Od: Kuroko
Do: Taiga
Treść: Kagami-kun, co się stało że nie ma cię w szkole? Czekałem na ciebie przy boisku ale nie przyszedłeś.

Daiki odpowiedział na smsa nim Kagami się zorientował. 

Od: Kagami
Do: Kuroko
Treść: Yo Tetsu, tu Aomine. Taiga jest u mnie. Nie przyjdzie dzisiaj. Nie może chodzić bo boli go dupa.

Od: Kuroko
Do:Taiga
Treść:  Emm... Rozumiem... ?

Na dżwięk wibracji Czterobrwiowy odwrócił się i wyrwał Opaleńcowi komórkę. 
-Coś ty mu odpisał?! - Zapytał z oburzeniem Taiga, widząc treść wiadomości. Wtedy Aomine parsknął śmiechem. 
-No i z czego kurwa lejesz?
-Hahaha, no napisałem że jesteś u mnie i że nie przyjdziesz hahaha!
-A to takie śmieszne jest?!
-Ty jesteś, debilu hahaha!
-Pierdolnięty na mózg... - I Czerwonowłosy z powrotem wrócił do podziwiania ściany. Za moment Ciemnoskóry wstał i pochylił się nad nim.
-Czo ten Taiguś? Obraza? - Wymruczał słodkim tonem Daiki po czym cmoknął chłopaka czule w policzek. Ten lekko się uśmiechnął, lecz po chwili roześmiał się na cały głos. 

-Ty i takie zachowanie, hahahahahaha! trzymajcie mnie, hahah!
-Do lasek trzeba mieć odpowiednie podejście. 
-Spadaj, hahaha! - Kagami spontanicznie rzucił poduszką w Ciemnowłosego i dalej zwijał się ze śmiechu. 
-Zamknij się i zrób jakieś żarełko, byleby szybko, bo zamierzam zdążyć na ostatnie lekcje.  
-No dobra, w końcu kiedyś powiedziałem że ci zrobię. - Oznajmił i udał się w stronę kuchni. W międzyczasie Aomine poszedł wziąć prysznic. Po niedługim czasie do pokoju wszedł Taiga z dwoma tależami wypełnionymi po brzegi jedzeniem. 
-Trzymaj. - Podał jeden Opaleńcowi. 
-Ooo jajecznica! Tak bardzo Amerykańsko. 
-Co ci nie pasuje?
-Czy ja coś mówiłem? - Odburknął i zaczął jeść. 
-Kurwa, zajebiste, omnomnomnom - Zachwycał się Ciemnowłosy.
-Nie mówi się z pełną gębą, pacanie!
-Cwel. 

Gdy skończyli posiłek, ogarnęli się szybko i wyszli z mieszkania. Wówczas Ciemnoskóry złapał Kagamiego za rękę.
-Pogięło cię?! A jak nas ktoś zobaczy? - Wyrwał dłoń z uścisku. 
-To co? wstydzisz się tego, że jesteś gejem?
-Nie jestem.
-Oczywiście. - Daiki kpiąco popatrzył na chłopaka. 
-A dla ciebie to nie jest krępujące? 
-Ech Taiga... - Westchnął Opaleniec. Odwrócił się przodem do Czerwonowłosego i   łapiąc go za dłonie obdarował  pocałunkiem pełnym czułości. 
-...Kocham Cię. - Wyznał, odrywając się od ust swojego towarzysza, a następnie poszedł w swoją stronę.
-Idiota...

środa, 24 września 2014

Rozdział 10.

Poniedziałek , dach akademi Too

Trwały lekcje. Opaleniec zaspał na pierwsze dwie godziny i połowę trzeciej. W związku z tym wyszedł leniwie z domu i uznał że nie ma sensu się śpieszyć. Po niedługim czasie znajdował się w swoim ulubionym miejscu do przesiadywania kiedy zachcę mu się wagarować. -Jak tak dalej pójdzie, to nie zdam klasy... No i co z tego, mam Taigusia i jego cudowną umiejętność 'robienia dobrze'.  Teraz wszystko zacznę jeszcze raz, tak jak od nowa pokochałem kosza.- Rozmyślał chłopak, przymykając oczy. Po chwili pogrążył się w głębokim śnie i zupełnie stracił  poczucie czasu. Przespał tak kolejne dwie lekcje. Wnet na dachu pojawiła się Satsuki i urządziła mu solidną pobudkę szarpiąc, nim na wszystkie strony świata. 

-Daaaaaiiii-chan cholera jasna!!! Wstawaj!
-Eeee? co, już, moment ech... -Podniósł powieki i  oniemiał na widok osoby, która przed nim stała.
-Satsuki?
-Aomine , jaja sobie robisz?! Zaraz zaczyna się piąta lekcja!
Daiki dalej nie mógł wydusić z siebie słowa dziwiąc się podejściem   Momoi w stosunku do niego.  Jej zachowanie było takie jak zawsze. W końcu postanowił jednak się odezwać.
-Nie opłaca mi się już wracać na dwie godziny.
-Aghhhhhh...! ty głąbie! Nie zdasz!
-Nie twoja sprawa, Satsuki. 
Ta tylko wykonała focha z przytupem. 
-A tak w ogóle to zajebiście że mi wybaczyłaś. 
-Ech... Dai-chan... to nie tak że ci wybaczyłam i o wszystkim zapomniałam.
-A jak?
Nagle twarz Różowowłosej poczerwieniała a na ustach pojawił się rozkoszny uśmiech.
-Bo my... em no z Tetsu... no ten tego...
-Ruchaliście się?
-Nom... ale jak już coś, to uprawialiśmy miłość. -Odburknęła zawstydzona. 
-Hahaha, serio? Co za określenie, kurwa, haha!
-Jesteś okropny, Dai-chan!
-No ba. No i który z nas lepszy?
 -Zadajesz głupie pytania! - Wkurzona Momoi przywaliła w łeb Opaleńca. 
-Ałłł!
-To co, idziesz czy nie? 
-Nie.
-No dobrze tylko żeby mi to był ostatni raz! - Pogroziła palcem chłopakowi. 
-Jaaasnee. - Wybełkotał.
-Ao-chan... ale ja naprawdę się o ciebie martwię.  - Powiedziała i niespodziewanie usiadła blisko Ciemnowłosego. Spuściła wzrok, delikatnie dotykając palcem jego ust.
-Może nie powinnam, ale... -Wtem dziewczyna złapała policzki Aomine i obdarzyła go czułym pocałunkiem. Ten znowu doznał szoku. 

-Może nie jesteś taki delikatny jak Tetsu, ale za to cholernie doświadczony. - Wymamrotała mu do ucha po czym lekko je podgryzła, a dłonią głaskała jego włosy. Po chwili podniosła się i  zaczęła schodzić  po drabince z dachu. 
-Kagami-kun to ma dobrze! - Rzuciła z oddali. Kiedy Daiki to usłyszał, natychmiastowo pobiegł za dziewczyną. 
-Ej czekaj! Skąd wiesz o Taidze? -Patrzył się na nią z góry.
-Ki-chan mi się żalił. Poza tym jesteś czerwony jak burak Hahaha!
-Spadaj! - Odkrzyknął i z powrotem rozłożył się na betonie. 
-Jaki ja jestem zajebisty... wszyscy mnie pragną, heheh.-

21.22, przystanek autobusowy koło siłowni

Aomine właśnie wracał z wieczornego treningu. 
-Aoooominechi! - Wydarł gębę Kise, kiedy w oczy rzucił mu się  Aomine z papierosem w ręce, czekający na pojazd.
-Siemasz. Dobrze że cię widzę. 
-Awwww ^_^ jak się cieszę! 
-Dalej mi nie odpowiedziałeś.  

Wraz z wypowiedzeniem tego zdania przez  Ciemnowłosego, opadadła z Ryouty cała radość. Blondyn wziął od niego fajkę i sam mocno się zaciągnął.
-A co mam ci powiedzieć? że jestem zadowolony? 
-Tak. Oddawaj, ty nie palisz. 
-Ty też nie. Dlaczego tak mnie dręczysz, Aominechi? 
-Żebyś w końcu zrozumiał. -Wydmuchał mu dym prosto w twarz, wyrzucił peta i wsiadł do nadjeżdżającego autobusu. Zajął miejsce koło okna a następnie wyciągnął komórkę z kieszeni, by zorientować się która jest godzina. Na ekranie prócz czasu wyświetliło się coś, co wzbudziło u chłopaka zadowolenie.

Od: Taiga
Do: Aomine
Treść: Bądź na boisku koło twojej chaty za 30 minut. Skończmy to czego nam się kiedyś nie udało.

-O tak, Taiguś. Już nie mogę się doczekać- Pomyślał i wytrzeszczył wszystkie zęby do szyby.
Wreszcie dotarł na miejsce. Kagami już na niego czekał. 
-No witam. W końcu się policzymy, głąbie.
-Aleś pewny siebie , hohoho. -Ciemnowłosy przybliżył się do Taigi, położył mu dłoń na czole i musnął go językiem w policzek. 

-A jaka będzie nagroda dla zwycięzcy? 
-Odsuń się idioto, ktoś może nas zobaczyć.
-Wyluzuj, Taiguś. Zasady są proste. Jak ja wygram to ty mi dzisiaj obciągasz, a jak ty to ja tobie.
-Hahaha, To możesz już zacząć rozgrzewać języczek!
-Jasne. Przekonamy się. 
Rozpoczęli pojedynek. Daiki praktycznie cały czas odbierał piłkę Czterobrwiowemu, a gdy on natomiast był w jej posiadaniu, z wielkim trudem było przejść mu przez chłopaka i wykonać wsad, a chcąc rzucić z odległości, pudłował. Nawet jego niezastąpione skoki  nie dały rady tym razem. Różnica punktów  szybko się powiększała na co Aomine tylko zacierał rączki. 

-Coś ty dzisiaj taki nie w formie? hahaha!
-Spierdalaj! Dopiero się rozkręcam! - Czerwonowłosy szybko przejął piłkę kożystając z chwili nieuwagi Opaleńca i co sił w nogach podbiegł do kosza by zdobyć punkt. Kiedy zatrzymał się żeby wyskoczyć, poślizgnął się na kamieniach przypadkiem leżących w tym miejscu i z  trzaskiem  zarył facjatom o betonowe podłoże. Ciemnowłosy wybuchł śmiechem.
-Hahaha! Co to była za akcja proszę państwa! Hahaha! Nasz zawodnik się rozkręcił! uhuhuh ja pierdolę, nie mogę, Hahaha!
-Zamknij ten niewyparzony ryj, zjebie!
-Wiedziałem że coś takiego odwalisz, hahaha! - Nie wstrzymując dłużej gry, Daiki zgarnął piłkę za nim Taiga zdążył się pozbierać, po czym  bez problemu wykonał rzut za trzy punkty. 
-Oj kochanie , już możesz klękać na kolanach! Teraz to już nie masz szans, hahaha!
-Mówiłem ci kurwa żebyś się zamknął! - Kagami natychmiast kontratakował. Ostatecznie nie udało mu się nadrobić strat, czyniąc Ciemnoskórego zwycięzcą. 
-Haha, jaki fail, Taiga, jaki fail! Sam mnie wyzwał i przegrał, haha!
-To była twoja ostatnia wygrana ze mną. Chyba po prostu dałem ci za dużo fory. 
-Nie pierdol! Czekam na moją nagrodę. -Opaleniec oblizał się i uśmiechnął szyderczo do Taigi.
-Spieprzaj.
-Co takiego? teraz już się nie wykręcisz mój drogi. Umowa to umowa. -Wtem Daiki chwycił go mocno za przedramienie, zaciągnął w krzaki w których niegdyś cyknęli przed Kuroko i rzucił go przed sobą na kolana.  
-Nie ma taryfy ulgowej. Na co czekasz kotku?
-Nie nazywaj mnie tak, cwelu! Następnym razem postawie większe wymagania i wygram, wtedy ten jebany uśmieszek zniknie z twojej gęby. 
-Zobaczymy. - Orzekł  Ciemnowłosy i oparł się o drzewo.
Po chwili Czerwonowłosy przybliżył się do Aomine, rozpiął mu rozporek i ściągnął gacie. Zaczął delikatnie masować dłonią przyrodzenie Daikiego a następnie subtelnie polizał jego czubek. Owinął język wokół członka i  powoli wziął go do ust. Sprawnie pracował językiem, co chwile zmieniając tempo. Ciemnoskóry zdrapywał korę z drzewa i cicho jęczał, co by nikt ich nie nakrył. Było mu bardzo trudno się powstrzymywać gdyż Kagami dokładnie pieścił każdy milimetr jego części ciała. Po niedługim czasie Opaleniec doszedł i spuścił mu się do środka. Ten momentalnie wypluł wszystko, krztusząc się.
-Tfu! Ale z ciebie świnia, Daiki.
-Mmmmm Taiguś, cudownie, bosko, kyaa~~ - Ciemnowłosy jeszcze nie wrócił do rzeczywistości.
-Zejdź na ziemie, padalcu! -Taiga niestety nie pozwolił mu być dłużej w stanie błogiego odpłynięcia zasadzając mu z liścia w policzek. 
-Ał! Daj spokój Taiguś.
-Ubieraj się i chodźmy stąd! - Wykrzyknął Czterobrwiowy i odwrócił się do chłopaka plecami. 
-A tobie co? - Aomine odchylił głowę żeby zobaczyć co chciał ukryć Czerwonowłosy. Dostrzegł wówczas, że zakrywa rękami swoje krocze.
-No i po co to ukrywasz?
-Spadaj! 
-No dobra, dla pocieszenia odwdzięczę się tym samym. Tylko chodźmy do mnie, bo jest już zimno i jeszcze by ci pała zamarzła i odpadła. -Wtem Daiki złapał  zażenowanego Kagamiego pod rękę i razem poszli do jego mieszkania.

piątek, 19 września 2014

Rozdział 9.


Kagami wytrzeszczył oczy i rozdziabił usta ze zdziwienia.
-Powtórzysz? bo chyba się przesłyszałem.
-Za-dłu-ży-łem się w tobie, głuchoto. 
-Hahaha, że ty we mnie? nie ma co, zajebisty żart.
-Powtórzę po raz kolejny: Zabujałem się w tobie!  - Wykrzyczał Poddenerwowany już Daiki  po czym popchnął Taigę aby ten przesunął. Ale on podniósł jego głowę chcąc  spojrzeć mu w oczy. Nie widział w nich żadnego kłamstwa czy kpiny. Mówił prawdę.
-A teraz się przesuń bo idę do kibla. - Wstał i wyszedł z pomieszczenia. Wtem po pokoju rozległ się dźwięk sms'a. Czterobrwiowy z zaciekawieniem sięgnął na półkę, na której leżała komórka Aomine.  

Od: Kise
Do: Aomine
Treść :  Jak tam Aominechi? ^_^ Jak będziesz mógł, to spotkajmy się dzisiaj, mam ci do przekazania pełno newesów! <3 Nie uwierzysz jakie jaja! :D

-Poważnie? Co on ma z tymi emotkami? -Zastanawiał się chłopak. Po chwili korzystając z okazji, iż Opaleńca nie ma w pobliżu, zaczął przeglądać mu pliki. Natrafił na folder ze zdjęciami i po około trzystu selfie Ciemnowłosego natrafił na coś, co po raz kolejny dzisiejszego dnia go zaskoczyło. Był to cały ciąg zdjęć Daikiego z Kise. 
-WTF! Coo to ma być? Czy oni... nie no niemożliwe. To po kiego się ze mną zabawia jak ma niego?! Ale zaraz, kiedy to było? A nie, to jeszcze jak byli w gimnazjum.-Wywnioskował Kagami , otwierając rubryczkę ze szczegółami zdjęcia. 



  
-Kto ci kurwa pozwolił ruszać mój telefon?! - Nagle do pokoju wparował Ciemnoskóry, przerywając wewnętrzny monolog Taigi.
-Przyszedł sms to odczytałem.
-A ty wiesz, że cudzych wiadomości się nie czyta, debilu?!
-Co się tak denerwujesz? masz tam coś do ukrycia? -Czerwonowłosy szyderczo się uśmiechnął. -No, teraz mi wszystko pięknie wyśpiewasz- Pomyślał. 
-Nie. A nawet gdybym miał, nie zmienia to faktu że zabraniam ci dotykać mojej własności. 
-Tak? A jak wytłumaczysz to?-Wtedy Kagami pokazał mu ekran telefonu na którym widniały mininiaturki jego fotek z Ryoutą. Zakłopotany Aomine wyszarpał mu komórkę  z ręki.
-No, słucham. W związku nie powinno się mieć przed sobą tajemnic, czyż nie?
-Szantażysta od siedmiu boleści się znalazł.
-Więc jak będzie, hm ?
-Uparty frajer. No dobra powiem ci. W gimnazjum ja i Kise chodziliśmy ze sobą. -Oznajmił zażenowany Opaleniec.
-Wiedziałem, jednak wolisz penisy!
-Spierdalaj. Widzisz to? - Daiki wskazał dłonią na stos leżących pod oknem świerszczyków.
-To dowód na to, że lubię też cycki. 
-Phiii! Dla mnie i tak jesteś pedałem.
-Odezwał się. 
W pewnej chwili Taiga podniósł się z zamiarem wstania, lecz przeszkodziły mu w tym skutki uboczne wcześniejszej zabawy z Ciemnowłosym.
-Tak żeś mnie kurwa uzdrowił, że teraz wstać nie mogę. 
-Haha, przyzwyczajaj się.
-No, po chuju.
-Raczej po dupie hehehe.
-Spadaj. Będę już wracał do siebie. -Czterobrwiowy w końcu wziął się w garść i zaczął wciągać na siebie spodnie.
-A śniadanko to kto mi zrobi?
-Już ci się odwdzięczyłem aż za nadto.
-No ok, dzisiaj ci odpuszczę, ale następnym razem nie będzie taryfy ulgowej.
-Jasne... Dobra , ja wychodzę.
-Tak bez pożegnania? Czekaj. -Wtem Aomine ruszył za Taigą, pochylił się nad nim opierając swoje ręce na ścianie. 

-Jaka szkoda że musisz już iść, kocie... - Orzekł Ciemnowłosy po czym z siłą wpił się w  usta chłopaka i lada moment oboje pogrążyli się w namiętnym pocałunku. 
-Nie nazywaj mnie tak, wywłoko. Na razie. - Po chwili Kagami oderwał się od niego i opuścił pomieszczenie. 
-Będe tęsknił... - Powiedział do siebie Daiki a następnie schwytał swój telefon by odczytać wiadomość którą wcześniej dostał. 
***
Od: Aominechi 
Do: Kise
Treść: Też mam dla ciebie newsa. Przeleciałem Taigę. Co ty na to?



piątek, 12 września 2014

Rozdział 8.

Sobotnie popołudnie, pokój Aomine

Ciemnowłosy  odzyskał poczucie rzeczywistości, podniósł  się  i skierował wzrok na śpiącego jeszcze Kagamiego. -Kise był uroczy jak spał, ale on to już kurna przekracza wszelkie granice.- Przyznał w myślach Daiki, pochylając  się nad chłopakiem, który pomału również wracał do świata żywych.

-Witam.
-Eeeetoo... cześć. -Odpowiedział Czterobrwiowy,  jeszcze nie do końca ogarniając co się wokół dzieje.
-Jak tam samopoczucie?
-Chwila moment... Daiki?! Cooooo my do cholery robimy w jednym łóżku?! -Widząc chłopaka nad sobą  całkowicie oprzytomniał . Zerwał się  i odepchnął go gwałtownie.
-Luzik cwelu. Za dużo wypiłeś i musiałem się tobą zaopiekować.
-Ale  wytłumacz co my kurwa robimy razem w łóżku?! 
-Nie pamiętasz? Szkoda kociaku, byłeś taki niegrzeczny.-Zachichotał pod nosem Opaleniec.
-Że co?!!!- Spanikował Taiga.
-Hahaha, dobra, do niczego nie doszło, tylko się z tobą droczę. 
-Ja pierdolę...
-Wracając do imprezy, to była przednia, nie?
-No nie mogę powiedzieć że nie była, ale od pewnego momentu chyba straciłem rachubę... Poza tym łeb mi pęka.
-Kurwa stary, ty pierwszy odpadłeś... 
-Nie kompromituj mnie idioto! Lepiej przynieś mi jakiegoś procha na głowę.
-A co ja jestem, twoim kundlem? -Czerwonowłosy słysząc wyraz "kundel" podskoczył do góry.
-Co jest ?
-Nic!
-Nie dość, że całą noc musiałem obrabiać ci dupę, to ty tak mi się odwdzięczasz? Nigdzie się stąd nie ruszę. Znam dużo lepsze sposoby na ból głowy... -Aomine usiadł bliżej  Kagamiego i położył mu palce na podbródku. 
-Zaraz sprawię że wyzdrowiejesz w okamgnieniu. -Wypowiedziawszy tę kwestię popchnął Taigę na poduszkę i złączył jego nadgarstki mocnym uściskiem aby ten nie miał się jak bronić. 
-Co ty kurwa robisz?! - Zapytał Kagami próbując bezskutecznie się wyrywać. Ciemnoskóry szybko  uciszył  go głębokim pocałunkiem.
-Przestań, Daiki! 
-A co, źle ci?
Aomine nie pozwolił już odpowiedzieć nic Czterobrwiowemu ponieważ ponownie wpoił się w jego usta,  a następnie dołożył język.  Ten o dziwo nie miał nic przeciwko, bo odwdzięczył się tym samym.  W pewnej chwili dłoń Daikiego powędrowała do bokserek chłopaka i gdy miał już ją pod nie wsunąć, Czerwonowłosy szybko odsunął go od siebie. 
-Od kiedy wolisz penisy?
-A ty? 
-Zapytałem pierwszy, zjebie.
-Czy to ważne? Widzę, że ci się podoba. 
-Phi! -Taiga odwrócił głowę, by Opaleniec przypadkiem nie zauważył odcieniu purpury na jego facjacie. 
-Hah, przecież wiem, że tego chcesz.
-Ale nie możemy...
-Niby dlaczego ? Bo co,  łeb cię boli? 
-Tak. -Mruknął z fochającą miną Czterobrwiowy.
-Haha! Jak baba, kurwa, jak baba! 
-Zamknij się niewyżytku. Czemu akurat na mnie chcesz sobie ulżyć? Co, własna ręka ci nie wystarcza?
-Wiesz, jak tak dalej pójdzie, to mi ją amputują. -Oznajmił z powagą w głosie Daiki. Kagami parsknął śmiechem z komizmu sytuacji.
-No i z czego brechtasz? A ty sobie nie walisz?
-Nie twoja sprawa. -I chłopak znowu spalił buraka.
-Co z tego, że masz kutasa, wystarczy że zachowujesz się jak panienka...
-Bo  zaraz ci przywalę !
-Ciii, uspokój się, cichutko... - Wtem Aomine przyłożył palec wskazujący do warg Czerwonowłosego i po chwili ich usta znowu spotkały się w gorącym pocałunku.  W nie długim czasie , Ciemnowłosy ponownie spróbował dobrać się do krocza Taigi. Tym razem nie protestował. Był za bardzo onieśmielony całym zajściem, by móc w jakikolwiek sposób zareagować. W pewnej chwili poczuł  zimną dłoń Aomine na swojej męskości. Westchnął lekko i oddał się pieszczotom chłopaka. Ten przy pomocy drugiej ręki począł ściągać z siebie bokserki i zaraz pozbawił ich też Kagamiego. W pewnym momencie Ciemnoskóry odwrócił go tak, by znajdował się nad nim , zaś on sam leżał. Wykonawszy to, załapał go za szyję i wsadził jego głowę między swoje nogi. 
-No Taiguś, jedziesz. 
Ten nic się nie odezwał tylko potraktował go złowrogim spojrzeniem i "na komendę" Opaleńca włożył sobie jego członka do ust. Mimo braku doświadczenia, Taiga robił to tak bezbłędnie i z wyczuciem że przyprawiał Aomine o zawroty głowy. Ten położył mu swoje dłonie na głowie, zatapiając je w bujnych kłakach Czterobrwiowego. 

-Oooo tak, Taiga-chan, zajebiście- Jęczał z rozkoszy Daiki. 
Niebawem Ciemnowłosy odchylił ręką czerep Kagamiego, po czym powalił go na łóżko żeby z powrotem był na dole. Chwycił go za nogi i przycisnął się do niego.
-Gotowy?
-Niby na co?
-Debil... to ty jesteś w tym związku kobietom , a to była dopiero gra wstępna.
-Że co? Pocze... - Chłopak nie dał mu skończyć, gwałtownie w niego wchodząc. 
-Ała, kurwa ! Boli! Mogłbyś być bardziej litościwy! To mój pierwszy raz!-Przyznał Taiga. 

-Heh... taki sam jak Kise - Powiedział do siebie Aomine. 
-Ał! Mówiłeś coś?! Ałł!
-Nie, nic. -Odparł, zanurzając się w nim coraz głębiej. Jedną ręką trzymał mu nogę a drugą masował  jego członka. Po chwili oboje szczytowali. Daiki wyszedł z Czterobrwiowego i podparł się na łokciu o poduszkę.
-No Taiga, nie wiem gdzie się tego nauczyłeś, ale obciągasz kurwa nieziemsko.
-Nie wkurwiaj mnie. -Odwrócił się na drugi bok. Leżał spokojnie przez minutę, lecz potem wrócił do swojej pozycji wyjściowej. Czuł, że Ciemnoskóry nie spuszcza z niego wzroku. 
-Przestań się tak na mnie gapić, zboczeńcu! O co ci chodzi?
-Bo wiesz... - Niepewnie zaczął Aomine, lekko się rumieniąc.
-Chyba się w tobie zadłużyłem, idioto.


poniedziałek, 8 września 2014

Rozdział 7.

Piątek, łazienka, dom Aomine

Była 19:15. Do imprezy zostały niespełna  dwie godziny. Przez cały dzień Aomine odliczał tylko czas do 20:30. Do spotkania z Kagamim, którego najbardziej nie mógł się  doczekać  . Natomiast z drugiej strony obawiał się spotkania z Satsuki i Kuroko. Stał przed lustrem i gapiąc się na swoje odbicie, wycierał głowę ręcznikiem. Ubrał się i wylał  na siebie pół flakonu perfum.  -Czyżby dręczyły mnie wyrzuty sumienia, co do Satsuki? Nie , to nie to. Przeproszę ją, ale nie dzisiaj. Dzisiaj pewnie dużo wypije i sama będzie się do mnie przystawiać.- Myślał chłopak układając włosy. Za niedługą chwile był gotowy do wyjścia. Kise mieszkał na dzielnicy oddalonej od centrum miasta, więc Daiki udał się na stację metro. Za pół godziny był już pod domem Blondyna. W tym samym czasie Czerwonowłosy również zmierzał do mieszkania Ryouty, z którego dobiegała głośna muzyka. Po chwili chłopaki zderzyli się ze sobą przy bramie wejściowej. 
-Ała! -Wykrzyczeli jednocześnie.
-Uważaj jak chodzisz łajzo!
-Wzajemnie. -Ciemnowłosy podniósł głowę i zlustrował Taigę od góry do dołu. 
-Ulala, ale żeś się odjebał...! Oczywiście , nie zmienia to faktu że i tak wyglądam lepiej od ciebie.
-Taa jasne , chyba od dupy strony...
-Tak? To pokaż swój tyłek, porównamy. 
-Eeeee?! Jeb się zboku!
Czterobrwiowy otworzył bramę i ruszył w stronę drzwi frontowych. Aomine szedł kawałek za nim i gapił mu się na dupę.
-No , faktycznie , masz niezły tyłeczek! -Ten usłyszawszy to stwierdzenie automatycznie zasłonił rękoma swoją tylnią część ciała. 
-Ej no nie bądź taki, daj popatrzeć! 
-Jeszcze jedno słowo, a ta pięść zmiażdży ci tą piękną buźkę! - Pogroził mu Kagami , wymachując do niego pięścią. 
-Och, dziękuję za komplement. Co do mojej twarzy, to zgadzam się  z tobą w stu procentach . Odpowiedział Ciemnoskóry obdarzając Taigę szarmanckim uśmiechem. Wtem Kise otworzył drzwi, o mało co nie uderzając nimi Czerwonowłosego , który stał tuż przed nimi.
-Kagamichi!, Aominechiiiiii! -Wtedy chłopak rzucił się na Daikiego i zaczął mocno go tulić.
-Aominechi! Tak dawno się nie widzieliśmy, stęskniłem się! 
-No już dobrze, puść mnie, bo mi powietrza brakuje. -  Ciemnowłosy lekko odtrącił Blondyna , łapiąc go delikatnie za nadgarstki. Prawdę mówiąc, Aomine czuł zdenerwowanie kiedy Ryouta tłamsił go na oczach Czterobrwiowego, lecz nie dawał tego po sobie poznać.

-Eeeeeeeeeeeee...
Kagamiemu zabrakło słów aby skomentować to, co właśnie zobaczył. 
 -No to może wejdziemy do środka, wszyscy już są. - Kise wykonał zapraszający gest dłonią.  Oni zgodnie z jego namową weszli do budynku. 
-Masz niezłą chatę Kise! -Rzucił Taiga, ledwo przekrzykując się przez muzykę.
-Aaaa, dzięki Kagamichi! 
Nie spostrzegli  się że Daiki gdzieś zniknął i udali się do salonu. Czerwonowłosy zauważył tam wszystkich swoich kumpli z seirin, jak i twarze swoich rywali.  Przywitał się  ze wszystkimi. Nagle przyszedł Ciemnoskóry, objął go ramieniem  przystawiając mu naczynie z jakimś wysoko procentowym napojem do twarzy. 
-To może jakiś shocik na początek? 
-Czemu nie? ale weź tą rękę. -Taiga nie chcąc różnić od reszty, wypił szybko drinka. Po jakimś czasie do pokoju wparował Kise z pięcioma wielkimi szampanami i prędko porozlewał je do wcześniej przygotowanych kieliszków. 
-No to moi kochani, będziemy teraz wnosić toast! -Przekrzyczał wszystkich gospodarz, wysoko trzymając kieliszek szampana. 
-Za wszystkich, którzy raczyli mnie obdarzyć dzisiaj swoją obecnością!-Dodał, a w około zabrzmiał stuk kieliszków.
-Za koszykówkę!!! - Kagami wykrzyczał najgłośniej jak potrafił.
-Za gospodarza! -Dołączył się Kasamatsu.
-Za wszystkie piękne kobiety , jakie mamy wokół siebie! - Dodał Hyuga, patrząc przy tym na Riko stojącą obok niego. 
-Za cycki! -Oznajmił Kiyoshi.
-Za kutasy!- Orzekł Takao ale tym razem było słychać tylko śmiech. 
-Za nas. - Aomine wykorzystując chwilę nieuwagi otoczenia, szepnął Czterobrwiowemu do ucha. 
-Zjebiaj! - Taiga odtrącił  go od siebie, a ten zauważył lekki rumieniec na policzkach chłopaka. Impreza trwała w najlepsze. Wszyscy goście świetnie się bawili. Alkohol lał się strumieniami. Daiki unikał Tetsu i Momoi. Wszystko było idealnie.  W pewnym momencie Ryouta spostrzegł jak Różowowłosa wraz z Kuroko, niesiona przez niego na rękach, zmierzają ku pokoju gościnnemu. 
-Ej chłopaki patrzcie!-Zwrócił się do Koganei'a, Hyugi i Kiyoshiego, znajdujących się najbliższej niego. 
-Co jest? -Odezwał się Teppei. Po chwili on i reszta wiedzieli o co chodziło Blondynowi, więc niezwłocznie udali się za parą. Gdy tylko ci zamknęli za sobą drzwi na klucz, zatrzymali i nadstawili uszy. Zaraz jednak przeszkodził im pijany Czerwonowłosy, ciągnąć ich za ubrania w stronę salonu. 
-Taiga, idziesz zapalić?- Niespodziewanie zaproponował Aomine.
-Pogięło cię? ja nie palę. - Wybełkotał.
-No to w takim razie idę sam. - Powiedział i opuścił pomieszczenie. Chwile potem do chłopaka dołączył Kise.
-Ty też przyszedłeś zapalić?
-Nie, Aominechi... - Stanął blisko Ciemnowłosego.
-Ostatnio dużo kręcisz się koło Kagamichiego...
-A co, zazdrosny jesteś?
-No raczej nie mogę ukryć że trochę jestem.
-Trochę , ta?
-No dobrzeee, bardzo ...
-Właśnie.
-Brakuje mi ciebie...-Oznajmił blondyn i odwrócił się przodem do Daikiego. 
-Kise... to już przeszłość. -Odpowiedział wydmuchując dym z papierosa, a twarz Ryouty zalała się smutkiem. 

-Zrozum to w końcu. -Kiedy Ciemnoskóry wypowiedział te słowa, Blondyn ujął jego twarz w dłonie, spojrzał mu prosto w oczy a następnie skradł  mu zachłanny, namiętny  pocałunek. Ten zdawał się nie stawiać oporów. Owszem , procenty zrobiły swoje. Lecz gdzieś , głęboko w sercu Aomine znajdowała się jeszcze namiastka uczuć do Ryouty. 

Następny rozdział pod koniec tygodnia. :)

piątek, 5 września 2014

Rozdział 6.

Nastał kolejny dzień. Obudził się  jakoś przed 14. Przeciągnął się i usiadł. Czekał jak jego rodzicielka wyjdzie do pracy. By jakoś zleciało mu te 20 minut, włączył laptopa , potem facebooka.  Otworzył powiadomienia. Dziewięć jakiś nieistotnych pierdołek, jedno wydarzenie:
Piątek, 20:30, w apartamencie Kise (xD)  
Moi drodzy przyjaciele! ^_^ Mam zaszczyt zaprosić  was na Imprezę z okazji zmierzających   do końca ferii zimowych TT.TT. Wbijajcie , a na pewno nie pożałujecie :3 Będzie masa atrakcji i gwarantuje że nie będziecie się nudzić! *_* 
Osoby zaproszone (77) : Aomine Daiki, Kuroko Tetsuya, Momoi Satsuki, Midorima Shintaro, Murasakibara Atsushi,  Kagami Taiga, Kasamatsu...
[...]Osoby niezdecydowane (19): Kagami Taiga, Takao Kazunari, Mitobe Rinnosuke, Midorima...
-Taiga niezdecydowany? Chyba będę musiał go przekonać.- Pomyślał Daiki, uśmiechając się pod nosem. Nie wyczuwając już obecności matki w domu, wyszedł z pokoju. Poszedł do kuchni po jak zwykle przygotowane  dla niego jedzenie. Zrobił kawę, włączył telewizor i rozsiadł się wygodnie na kanapie. Błądząc bezsensownie po kanałach, przypomniał sobie że Kagami zawsze po treningu chodzi w jedno miejsce na kolację. Spojrzał na zegarek. -Dopiero 14.30, do 18 jeszcze dużo czasu... - Nie widząc nic satysfakcjonującego   na ekranie, wrócił do swojego kąta by zająć się jego ulubionymi rzeczami. (A co Aomine lubi najbardziej, to łatwo się domyślić ;) dop. autorki)  

18:19, restauracja "Maji Burger"

Kagami siedział już w lokalu i pochłaniał ostatnie hamburgery ze stosu, jaki zawsze zamawiał. -Kurwaa, zaspałem! oby tam jeszcze był.- Obawiał się Ciemnowłosy. Biegł co siły w nogach żeby zdążyć. W końcu dotarł do jadłodajni wszelkich fast foodów. Przy ostatnim stoliku dostrzegł Czerwonowłosego z kanapką w ręku , gapiącego się w okno.  Sam postanowił złożyć zamówienie. Gdy tylko został obsłużony, poszedł dosiąść się do Taigi. 

-Yo. 
Czterobrwiowy wytrzeszczył oczy i wystawił palec wskazujący w stronę Aomine. 

-Co ty tu robisz?! 
-Hej, spokojnie. Nie pokazuje się palcem, mama cię nie nauczyła?
Wtedy Ciemnoskóry złapał jego palucha. Ten popatrzył się na dłoń chłopaka obejmującą jego część ciała. (Tak, wiem, skojarzenia ;D dop. autorki) Spalił buraka. Daiki  spostrzegając to, wybuchł głośnym śmiechem. 
-Hahahaha! Taiga, nie wiedziałem że z ciebie taki zboczuch! Hahaha! -Kagami natychmiast schował dłoń pod stół.
-Zamknij się, cyganie!
-Hahaha! No wyluzuj już, nie ma się czego wstydzić. - Ciemnowłosy puścił oczko do Taigi. 
-Co?! Spieprzaj, idę stąd. 
-Ej no czekaj, nie zamienisz słowa z kolegą?
-Po coś tu w ogóle przylazł?!
-Przechodziłem obok więc pomyślałem że wpadnę. 
-Przecież ty nie jadasz takich śmieci, jakie tu sprzedają.
-No i?
-I co zamówiłeś? Kawę ? Hahaha!
-Zamówienie sałatki było by za bardzo gejowskie, to zamówiłem... eee zaraz, czemu w ogóle ci się tłumaczę? 
-Hahaha, bo zaraz spadnę z krzesła! Sałatka, hahaha! - Czerwonowłosy złapał się za brzuch,  nie mogąc powstrzymać śmiechu. 
-Przy najmniej będę miał ciało jak grecki bóg, a ty będziesz gruby jak świnia.*
-Taa , na pewno...
-Idziesz w piątek na Imprezę do Ryouty?- Daiki niespodziewanie zmienił temat. 
-Może pójdę, a co?
-Nic, tylko pytam. 
-A ty?
-Oczywiście. Nie przepuszczę takiej okazji. W końcu będzie się tam kręcić mnóstwo panienek. Nie chciał byś sobie popatrzeć? 
-Odwal się. Może bym i poszedł, ale ty zepsułbyś mi cały wieczór. 
Aomine pomału tracił wszelkie nadzieje na to, że uda mu się przekonać Taigę. W pewnej chwili zapaliła mu się lampka nad głową. 
-Wiem, gdzie kise trzyma DVD ze wszystkimi meczami pokolenia cudów. Nie chciałbyś zobaczyć? Na stówę pomogło by to ci wygrać kolejny mecz...
-Heh? Wygram i bez tego.
-Jak sobie chcesz. Ciemnoskóry wstał od stolika i ruszył ku drzwi wyjściowych. Czterobrwiowy posiedział jeszcze minutę , zastanawiają się nad propozycją Aomine. Ciekawość jednak wzięła górę. Za moment Kagami wyleciał z restauracji i pognał za chłopakiem. 
-Daiki! Czekaj! - Ten odwrócił się zaskoczony.
-Coo? jednak cię przekonałem?
-Phi... po prostu cała moja drużyna idzie , więc czemu miałbym zostać jedyny. 
-Akurat . Ale niech ci świeci. 
Szli dalej w ciszy. Daiki z każdym krokiem podchodził do Czerwonowłosego coraz bliżej.
-W ogóle czemu do cholery znowu wracamy razem? 
-Bo mieszkamy w tym samym kierunku, głąbie. 
-Nie no nie mogę z nim! co za typ! Co nie zrobi to i tak zawsze sprowokuje mnie do śmiechu- Myślał Ciemnowłosy , zakrywając ręką swoje rozbawienie. W pewnym momencie obydwoje poczuli , jak ich dłonie otarły się o siebie. Taiga natychmiastowo odskoczył w bok , zasadzając Aomine prawego śierpowego.
-Za blisko pacanie! 
-Zaaa co to było? Nic nie zrobiłem! - Ciemnowłosy masował sobie głowę. Kagami już nic się nie odezwał tylko przyśpieszył kroku. Daiki został w tyle , cicho chihotając do siebie. Po chwili zdał sobie sprawę że musi skręcić w przeciwną uliczkę. 

-Ej, debilu! -Krzyknął donośnie w stronę chłopaka. Ten odwrócił się. 
-Do mnie mówisz?!
-A widzisz tu kogoś innego, kogo bym tak nazwał? - Taiga w odpowiedzi zmarszczył brwi  i zagryzł zęby. 
-To do piątku Taiga! -Ciemnoskóry pomachał do niego i skręcił w swoją stronnę. 

-Co za idiota, nie mogę uwierzyć!- Pomyślał Aomine wykonując facepalma. -Ale właśnie dzięki temu idiocie jestem w stanie zapomnieć o całym świecie...-
*Z całym szacunkiem do osób z nadwagą. :)


Następna notka w poniedziałek :) Pozdrawiam wszystkich fanów KnB :3

wtorek, 2 września 2014

Rozdział 5.

 Po chwili chłopaki wyszli z zarośli. Pozbierali swoje rzeczy i spontanicznie zaczęli iść w stronę przystanku autobusowego. 
-Daiki, od kiedy boisz się Kuroko? -Zapytał Kagami zaciekawiony nagłym zachowaniem Ciemnoskórego.
-Zejdź ze mnie w końcu! już dzisiaj wystarczająco mnie wkurwiłeś. 
-Ej, weź powiedz ,bo mi coś tu śmierdzi.
-Śmierdzi to twoim debilizmem. Na kilometr.
-Odwal się ode mnie, pajacu!
Za moment znajdowali się koło przystanku. 
-Nie dokończyliśmy meczu. - Zaczął Taiga. 
-Dokończymy innym razem. 
Wtem przed ich oczyma mignął   duży pojazd. Kagami spostrzegł, że to jego autobus i szybko pobiegł , by na niego zdążyć.

-I tak ja wygram! -Czerwonowłosy wydarł się , pomachał ręką do Aomine i szyderczo się uśmiechnął. Ten , w odpowiedzi pozdrowił go środkowym palcem , odwrócił się i poszedł w swoją stronę. Uśmiechał się. Jakoś tak sam od siebie. Nie mając pojęcia czemu . Wrócił do mieszkania. W milczeniu przemknął się do  swoich czterech ścian, omijając matkę oglądającą jakiś serial w telewizji. Siedziała. Z chusteczką w ręku. Zapewne płakała. Gdy tylko chłopak znalazł się w swoim królestwie, od razu rzucił się na łóżko. Słuchawki w uszy. Muzyka na fula.  Przymknięte powieki. Niech ten dzień się już skończy.  W pewnej chwili ktoś  zapukał mocno do drzwi i tym samym przerwał niezręczną ciszę panującą w pomieszczeniu. Kobieta  otrząsając się z amoku ,  wstała z kanapy na równe nogi.  -O tej godzinie?! Kto?!- Niepewnym krokiem podeszła do drzwi i drżącą dłonią przekręciła zamek. W wejściu stał Tetsuya. Odetchnęła z ulgą. Jednak po wyrazie twarzy chłopaka poznała, iż nie przyszedł tylko w celu odwiedzenia kolegi. 
-Kuroko? co cię tu sprowadza o takiej godzinie?
-Dobry wieczór. Przyszedłem do Aomine. 
-A...a no tak, rozumiem , już go wołam. Odwróciła się z zamiarem pójścia po Ciemnoskórego. 
-Nie, chciałbym z nim porozmawiać na osobności. 
-W takim razie wejdź do środka, jest w swoim pokoju. 
Niebieskowłosy bez słowa udał się do Aomine. Nacisnął lekko na klamkę i wszedł do pomieszczenia. Daiki był pogrążony w głębokim transie, co za tym idzie ,  nie zauważył obecności Kuroko. Ten zbliżył się do Ciemnowłosego i wyciągnął mu słuchawki z uszu. Wtedy chłopak podskoczył , jak by ktoś  mu podłożył stos igieł pod dupę. 
-Te-tesu! Ja pierdolę, chcesz żebym zawału dostał? Czego chcesz?
-Nie udawaj że nic się nie stało. Wiem. Nie wykręcisz się. 
Aomine przełknął ślinę i wziął głęboki wdech.
-No i co z tego? -Wzruszył ramionami. 

-Co z tego? Co z tego?! Kpisz sobie ze mnie ?! -Niepowstrzymując dłużej emocji, Niebieskooki zadał mu porządny cios w  twarz. Ten złapał się za swoją nieskazitelną facjatę i dostrzegł na dłoni ślady krwi. 
-Bolało, Tetsu.
-Bolało?! Ciebie bolało?! Zastanów się do cholery co wygadujesz. Czy naprawdę nie zdajesz sobie sprawy , co zrobiłeś? -Rozwścieczony Kuroko szarpał Daikim na wszystkie strony świata. 
-Od kiedy... - Ciemnoskóry powstrzymał się od wypowiedzi. Na szczęście w odpowiedniej chwili ugryzł się w język. -Od kiedy ci tak na niej ,kurwa, zależy?- Dokończył w myślach.
-Co?!
-Nieważne . 
-Nie obchodzi mnie jak to zrobisz, ale masz ją przeprosić. Masz pozbyć się tej swojej kurewskiej dumy i ją przeprosić! Na kolanach, kłaniając się przed nią , ale masz to  kurwa zrobić! Chociaż wiem, że już nic nie odda jej tego co straciła, ani nie wymarzę wspomnień , jakie przeżyła... - Tetsuya skończył swój monolog i wyszedł. A nie przejęty tym zbytnio Aomine wrócił do swoich zajęć. Jednak nie widział Tetsu w takim stanie. Nigdy. Zawsze opanowany, spokojny, kulturalny chłopak , nagle zmienił się w bestię. Chwilę potem wstał, chcąc iść do łazienki. W tym samym czasie zmierzała tam też jego matka. Wpadli na siebie. Spojrzała na niego. Zobaczyła stróżkę krwi cieknącą z jego nosa. Ten momentalnie się odwrócił i wszedł do klopa, zostawiając kobietę w osłupieniu.
  Była 3 w nocy. Daiki nie mógł usnąć. Dużo rozmyślał o wydarzeniach z poprzedniego dnia. Szczególnie o spotkaniu z Taigą.

 -Nie, w sumie to nie jestem na niego zły. Powinienem mu nawet podziękować. W końcu to dzięki niemu dostrzegłem , że dalej kocham koszykówkę najbardziej we wszech świecie. Echhh,   i jeszcze tyle kurwa narobiłem zamieszania. Ale warto było. A za niedługo i tak wszystko będzie po staremu. I Taiga. Jeszcze ten jebany  czterobrwiowy debil. Czemu w ogóle o nim myślę? Może dlatego, że przypomina mnie z przeszłości, a niby z kim innym miałbym się lepiej dogadać, jak nie z samym sobą?-

No znowu spóźnienie >.<  W piątek rozdział nr 6, postaram się w terminie :D