czwartek, 10 grudnia 2015

☞ Dla AoKise to zniewaga, bowiem dzisiaj na scenę wkracza AoKaga!!! :D

AKT SPECJALNY

Jak grom z jasnej pały, Mr. Aomine nawiedza Mr. Kagamiego w jego skromnym zaciszu mieszkaniowym.

Scena pierwsza

Mr. Aomine, Mr. Kagami

Mr. Kagami przygląda się z goryczą Mr. Aomine, który jak zawsze z założonymi na pale rękoma, nieporuszenie w miejscu STOI. 

Mr. Aomine

Hejka hejka, co tam u mojego gejka? 

Mr. Kagami

Oburzony dobitnie

Nie jestem żadnym gejem i pogódź się z tym przywilejem, że ty homo jesteś to wierzę, ja jestem sto procent hetero, frajerze!

Mr. Aomine

Zniżonym głosem

Powiem ci na uszko, że jak cię widzę to sztywnieje mi pała i przyśpiesza serduszko.

Mr. Kagami

A jak ja cię widzę, to się brzydzę i z twych dennych żartów szydzę. 

Mr. Aomine

Już nie zaprzeczaj ty mój tygrysku, wczoraj widziałem jak za małym kotkiem goniłeś po wysypisku. Dobrze wiem jak wielka dopadła cię ochota, na dorwanie tego kota.

Mr. Kagami

Na mózgowie upadłeś czy rozum swój zjadłeś?! Nie jestem żadnym pedałem, a tym bardziej pedofilem, jak ci się nudzi to się pobaw swym badylem. 

Mr. Aomine

Twoją dziurką pobawić bym się wolał, chyba nie chcesz wiedzieć w jak tragicznym byłbym stanie, gdybyś mnie olał. Wiem że wielką masz ochotę, stracić ze mną swoją cnotę. 

Mr. Kagami

Jedyne moje pragnienia, to teraz to, byś mi z oczu zniknął w oku mgnienia. 

Mr. Aomine

Nie zaprzeczaj mej godności że nie widzisz w swych spodniach wypukłości. Trzeba to szybko ujarzmić a nie się nawzajem drażnić. Metan etan, propan butan mi też stoi orangutan więc nadstaw swój tyłek i nie rób już zmyłek, znam twój sekrecik malutki bo z podniecenia drżysz calutki. 

Mr. Kagami

Nie mogę już ciebie słuchać, idź że se gumową lale nadmuchać! Daj że mi już spokój święty, bo na pałe jesteś pierdolnięty! 

Mr. Aomine

Nie martw się, spełnię twe najskrytsze pragnienia, tylko daj mi dojść do porozumienia.

Mr. Kagami

A spieprzaj ty zboku pierdolony, lepiej se poszukaj męża albo żony!

Mr. Aomine

Ty będziesz małżonkiem idealnym, bo marzę tylko o seksie analnym więc już spokój daj i nie rób se ze mnie jaj, przecież widzę twego kutasa jak ci tam w gaciach dziko hasa!

Mr. Kagami

Idź się lepiej ucz konio-waleniowych teorii a nie pierdol mi tu takich absurdalnych historii! A ja wychodzę bo z takimi debilami to mi nie po drodze. 

Opuszcza zacisze swego domu.

Mr. Aomine

W wielkiej desperacji jestem zmuszony dokonać aktu masturbacji. 

Rzecze do siebie i bierze się do działania

Scena druga

Mr. Midorima, Mr. Takao, 

Mr. Midorima - Wujek dobra rada. 

Mr. Midorima

Na przykładzie z życia wziętym, na Daikim niedorżniętym, dalszym, podobnym kłopotom zaradzę więc wam teraz dobrze poradzę. Gdy ci pała gibko fika, zadzwoń se po chujdraulika. On przyjdzie, na fiucie ściśnie pasa i już masz spokojnego kutasa. Wiele osób mi to chwali, przyznasz rację, Kazunari?

Mr. Takao

Przyznam, przyznam, zacnie prawisz, nie jednego z sekso-walnych kłopotów wybawisz.

Mr. Midorima

Z przesyconą nonszalancją

Jam jest Midoś, przyszły medyk, wezwij mnie w razie potrzeby. Czy to pała, czy to główka, wszystko w sekundę przywrócę do zdrówka. Hokus pokus, ence pence, skutecznie leczą moje ręce!

Mr. Takao

Shin-chan, horoskop czy też los ci dzisiaj nie sprzyja że masz tak niewyparzonego ryja? Teraz gadasz pewny siebie, a nawet palcem nie kiwniesz jak jestem w potrzebie! Hokus pokus, czary mary niech ci spadną okulary! A tą puszkę z twojej zupy* zaraz włożę ci do dupy! Wtedy nikt ci nie pomoże , ty głupi ciulu, gwarantuje, szybko umrzesz z bólu! 

Wykrzykuje donośnie i zostawia Midorime sam na sam z Kutasuke.

Mr. Midorima

O mój drogi Kutasuke, nic mi więcej  nie zostało, jak tylko porządnie wyruchać Takao. 

Rzecze do siebie i rusza za Mr. Takao

Koniec aktu specjalnego.



*Gwoli wyjaśnienia owej zupki, chodzi rzecz jaśniutka o szanowną zupę z czerwonej fasoli, którą Midorimaś czasem sobie sączy :D 


wtorek, 30 czerwca 2015

Witam szanownie ponownie! :D

A oto i przybywam po całych 9 (słownie: dziewięciu) miesiącach od ostatniego wpisu na tym blogu :D Niefortunnie analizując tąże cyfrę, mogę dopatrzyć się po jej dokładnej analizie iż po  odwróceniu tworzy ona cyfrę 6, która to jest cyfrą przynoszącą mi ogrom wszelkich nieszczęść, co mnie przeraża, ale nie o to się mi teraz rozchodzi,  bowiem naszła mnie nagła potrzeba a zarazem mój czcigodny mózg przypomniał sobie iż kompletnie i całkowicie zapomniał o przekazaniu mi pewnej bardzo ważnej informacji. ;D Innymi słowy mówiąc, jestem w zaawansowanym trakcie tworzenia kolejnej patologicznej historii, o naszych wielebnych i szanownych Panach z KnB i w związku z tym, gdyby przemili Państwo byli zainteresowani wydarzeniami jakie to miały miejsce przed historią która ukazana jest na tymże blogu, to bardzo uroczyście i serdecznie wszystkich Państwa zapraszam ;D Na koniec więc dołączam linka do omawianej strony, ażeby łatwiej było Państwu się tam dostać: 

Patologiczna historia część pierwsza lub druga :D


Ps. Kompletnie nie mam granatowego pojęcia, co ten obrazek ma do mojej historii, lecz grzechem byłoby nie podzielić się z Państwem tymi krótkimi rymami jakie do mego łebka teraz przyszły. ;O 

sobota, 18 października 2014

Kilka słów od autorki

Jak widzicie, to już koniec tego opka. Cieszę się że mogłam zrealizować swój pomysł :D Było to moje pierwsze yaoi, więc wybaczcie za ewentualne błędy, niedomówienia, niedopatrzenia. etc. A pewna jestem iż takie się pojawiły ;)
Obecnie rozpoczęłam pisanie nowej historii, o wydarzeniach "Za nim wszystko się zaczęło" :) Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć tylko tyle. Nie wiem czy uda mi się napisać ten fanfic i nie znam również daty ewentualnej premiery :D 
Pozdrawiam, Sayuri-chan :3 


                          

Epilog

3 lata później, Cmentarz

Jednak nie udało się. Nie zdążył. Wtenczas było za późno ,by móc cokolwiek zrobić. By cokolwiek zmienić. A choćby chciał, to nie dał rady bo cały czas się oszukiwał. Z chwilą gdy ''to'' się stało, w końcu  uświadomił sobie jak wielki błąd popełnił. Sobie i wszystkim dookoła. A tamtego dnia widzieli się ostatni raz. 
-To już dwa i pół roku...-Powiedział Taiga do Aomine  stawiającego znicza na grobie.  
-Ta...- Rzucił i poczuł jak do jego oczu napływają łzy. Po chwili zasłonił twarz ręką. Kagami spostrzegając to, mimowolnie położył dłoń na ramieniu Ciemnowłosego, który pogrążony był w smutku i wspomnieniach. Nagle, w akcie desperacji, Daiki upadł na kolana i udeżył pięścią w mogiłę, przypominając sobie wszystkie wspaniałe chwile, jakie przeżył razem z ''nim''. 
-Kurwa, dlaczego?! Nie rozumiem, czemu?! Przecież to nie musiało się tak skończyć...!!!

wtorek, 14 października 2014

Rozdział 18.

3 tygodnie później

Minęły 3 tygodnie. Aomine ograniczył spotkania z Taigą do minimum,  od nowa zaczął opuszczać lekcje, przestał chodzić na treningi na których i tak bywał rzadko, sprowokowany przez Satsuki bądź ze swojego kaprysu. Praktycznie w ogóle nie grał w kosza. Jego życie zaczęło nagle tracić sens. Jednak po tej trzytygodniowej przerwie zdał sobie sprawę z tego iż musi zakończyć tą melancholię i podjąć pewne  nie łatwe decyzje.

Był piątkowy wieczór. Ciemnoskóry stał na stacji metro, paląc któregoś z kolei papierosa. 

-Daiki, wiesz co się dzieje z Kise? Od prawie trzech tygodni nie było go w szkole, ani na treningu i w ogóle nie ma z nim kontaktu... 
-I co ja mam z tym wspólnego?
-Kiedyś łączyły was podobno bliskie relację, więc myślałem że wiesz. 
-Kiedyś...

W międzyczasie przypomniał sobie rozmowę z Kasamatsu sprzed kilku dni. Tak, wybierał się właśnie do Kise. Przeszywający wewnętrzny niepokój targał go od środka. Z czasem robił się on coraz silniejszy, aż w końcu stał się nie do wytrzymania.  
***

Stał oparty o poręcz przodem do okna, bezsensownie się w nie gapiąc. Dziura w umyśle. Kompletna pustka. Niemoc i zobojętnienie. Dziwne uczucie, przecież wszystko będzie dobrze. Chyba . Nie, na pewno. No jak mogłoby być inaczej. Ciarki. Cienkie krople zimnego potu. Złe przeczucie. Obawa. Ale o co? Jak wszystko jest i ma być w jak najlepszym porządku. Wdech-wydech, pora wziąć się w garść. To Twój przystanek, Daiki.
***

Podróż dłużyła się niemiłosiernie, choć w rzeczywistości minęło zaledwie 20 minut. Niebawem Ciemnowłosy dotarł do domu Ryouty. Zadzwonił do drzwi. Cisza. Zadzwonił drugi raz, cisza. I po raz kolejny. Cisza. Nacisnął na klamkę. Drzwi były otwarte.  Szedł powolnym krokiem, rozglądając się  wokół siebie. Po niedługiej chwili dotarł do pokoju osoby, z którą spotkania obawiał się z niewyjaśnionego powodu. Zatrzymał się. -Kurwa, o co chodzi? Czego ja się tak boję do cholery? Może nawet nie ma go w domu.- Ostatecznie Ciemnoskóry przekroczył próg i znalazł się w pomieszczeniu. 
Brązowooki leżał na łóżku z rękami założonymi za głowę. Pierwsze co rzuciło mu się w oczy to zabandażowane nadgarstki  Blondyna.
-Kise... co z tobą?- On usłyszawszy głos Daikiego podniósł się na równe nogi.
-Co ty tu robisz?! Wyjdź stąd! Natychmiast! Nie chcę cię widzieć! Rozumiesz?!
-Kise...
-No na co jeszcze czekasz?! Wynoś się! -W pewnej chwili twarz chłopaka zalała się łzami. Aomine podszedł do niego i mocno przytulił.
-Kise... daj spokój, proszę. 
Ryouta odwzajemnił uścisk z dwa razy większą siłą i wcisnął palce w ubranie Ciemnowłosego. 
-Aomine, błagam! Zrobię dla Ciebie wszytko czego zapragniesz, ale bądź ze mną! Teraz! Tutaj! Bądź przy mnie! Bądź... zawsze...
Wyrzucił z siebie Kise, wypłakując się w ramię chłopaka. Ten stał w osłupieniu. To pierwszy raz, kiedy widział go w takim stanie. Pierwszy raz, kiedy zobaczył jak bardzo  mu na nim zależy. Jak wielkim uczuciem go darzył. Jak nie mógł bez niego żyć. Uzależnił się. Uzależnił się od niego. Od jego oddechu. Od jego dotyku. Od głosu, ciała, obecności. Niebawem uścisk przerodził się w długi, porywczy pocałunek. Daiki nie odrywając się od niego i przyciskając swoim ciałem, oparł go o łóżko. Wtem łapczywie ściągnął z niego koszulkę i zaczął muskać jego szyję. Następnie osuwał się coraz niżej po lini torsu Blondyna, całując go i zostawiając po sobie mokre ślady. Ten wygiął się lekko i złapał rękami za poduszkę. Aomine ostatecznie dotarł do  jego bokserek i  pozbywając się ich w okamgnieniu, począł pieścić językiem jego męskość. Po niedługim czasie Kise złapał za t-shirt Ciemnoskórego  i po omacku zaczął ciągnąć go w górę. Ten spostrzegawszy to, przerwał swoją dotychczasową czynność i pomógł mu. Ryouta zniżył się na zasięg jego twarzy, spojrzał mu prosto w oczy i pocałował, dotykając wewnętrzną część jego ust. Za chwile ręka Blondyna pobłądziła do spodni Daikiego, poczynając masować jego członka. Ten zaczął ściągać z siebie spodnie, by ułatwić partnerowi zadanie. W końcu kiedy ich podniecenie osiągnęło maksimum, Kise przylgnął plecami do kołdry i rozluźnił się. Ciemnowłosy prędko w niego wszedł i położył się nam nim w taki sposób, aby mógł dosięgnąć ust chłopaka. Tym razem Aomine był delikatny. Posuwał go powoli, w tym samym czasie obsypując Blondyna chaotycznymi pocałunkami. Za niedługo po gorących uniesieniach oboje doszli. Daiki ułożył się obok Brązowookiego, objął go i przyłożył jego głowę do swojej klatki piersiowej. 
-Kise... nie jestem w stanie zrozumieć co czujesz, ale musisz w końcu pogodzić się z tym że kocham Taigę, a ''my'' to już odległa przeszłość. 
-Aomine... przecież możemy się spotykać na boku , tak bez zobowiązań, Kagami o niczym się nie dowie. 
-Pomyśl. Jak Ty byś się czuł, robiąc coś takiego za moimi plecami?
Kise spuścił wzrok w dół, zdając sobie sprawę z wagi problemu. 
-Masz rację, Aominecchi...
-Doceń to,  co dla Ciebie zrobiłem . Nawet nie wiesz, jak ciężko mi jest spojrzeć w oczy Taidze po tym wszystkim. 
-Zdaje sobie z tego sprawę... dlatego byłbym w stanie zrobić wszystko, by Ci się odwdzięczyć.
-Jedyne co możesz dla mnie zrobić, to zapomnieć o mnie. -Oznajmił Aomine schodząc z łóżka. Za moment po zarzuceniu na siebie garderoby oraz wzięciu swoich rzeczy skierował się ku wyjściu. Blondyn nie ociągając się, ruszył w jego stronę i ścisnął go od tyłu ramionami, po czym zakrył mu  swoją dłonią oczy.  
-Kocham Cię, Aomine... - Zbliżył się do ucha Ciemnoskórego i wyszeptał roztrzęsionym głosem. Słowa te przeleciały całe wnętrze chłopaka i finalnie przekuły jego serce niczym pocisk, wystrzelony z prędkością światła. W tym właśnie momencie Daiki zrozumiał jak bardzo oszukuję się, co do kwestii swoich uczuć. Lecz popadł w błędne koło, z którego nikt nie był w stanie go już wyciągnąć. Odpowiedzią Aomine na wyznanie Brązowookiego, był nieprzerwany , głęboki pocałunek , wypełniony po brzegi jego skrajnymi emocjami.  Za niedługo ich usta oddzieliły się od siebie i po chwili Ciemnowłosy opuścił pokój Ryouty. 

21.33, dom Kagamiego

Daiki siedział przy stoliku, czekając na kolację którą przygotowywał w kuchni Czerwonowłosy. Nie mógł pozbyć się myśli związanych ze zdarzeniami sprzed paru godzin. Po niedługim czasie Taiga położył na ławie talerze z gorącym curry i sam zasiadł do stołu. Aomine zamiast nabierać widelcem jedzenie zaczął bawić się nim, roznosząc je po całym naczyniu. 
-Aomine, co jest? Nie masz ochoty?
-Taiga, co byś zrobił, gdybym zostawił Cię dla innego? -Rzucił niespodziewanie. Ten aż upuścił sztućce z wrażenia i o mało co nie zadławił się posiłkiem. 
-Czemu nagle wyjeżdżasz mi z czymś takim?!
Wtedy Ciemnowłosy spojrzał Kagamiemu prosto w oczy i z wielką powagą wyznał:
-To wiedz, że nigdy tego nie zrobię, bo pokochałem Cię jak koszykówkę i mam zamiar uczynić z Ciebie najszczęśliwszą osobę na świecie. 

Koniec



Rozdział 17.

18.30, mieszkanie Taigi

-Wow, ty serio mieszkasz tutaj sam? - Zapytał Aomine, wchodząc do pokoju dziennego i rozglądając się dookoła.
-Tak, a co?
-Dużo miejsca... może bym się do ciebie wprowadził? - Spytał ironicznie. 
-Nooo na pewno, już sobie wyobrażam co by się tu kurna działo...  Siadaj a ja zrobię nam szybko coś do żarcia. - Kagami wskazał ręką na kanapę po czym udał się do kuchni. Opaleniec z miejsca władował się wersalkę, zatopił tyłek w miękkim oparciu i załączył telewizor. 
-No co by się niby takiego działo, hm? - Chłopak usiłował kontynuować zaczęty wcześniej temat. 
-Jesteś debilem czy co? Chyba nie muszę tłumaczyć ci tak oczywistych rzeczy.
-Czyli mam rozumieć, że nigdy ze sobą nie zamieszkamy, Taiga?
-Ogarnij się... jestem za młody by teraz o tym myśleć. - Odkchrząchnął chłodno Czterobrwiowy.
-Heh... Kise to od razu proponował mi wspólne mieszkanie... - Przyznał w myślach Daiki. Niebawem Taiga wkroczył do salonu z dwoma wielkimi stosami tostów. 
-Pojebało cię? Kto to wszystko niby zje? Nie mam nawet ochoty na jedzenie. - Odparł zrezygnowanym tonem chłopak.
-Znowu uskuteczniasz te swoje depresje idioto? Łaski bez, będzie więcej dla mnie. 
Ten już nic się odezwał, biorąc gryza gorącej kanapki. Jedli w milczeniu, a jedyne co rozładowywało tą napiętą atmosferę to dźwięki z jakiegoś tandetnego paradokumentu lecącego właśnie w telewizji. (Trudne sprawy xD)  Sterta tostów szybko znikała z talerzy, głównie pochłaniana przez Czerwonowłosego żarłoka. 
-No to teraz wybacz ale wezmę szybki prysznic i potem się tobą zajmę, ok? - Kagami skończył posiłek i litościwie zapytał Ciemnoskórego, przy okazji odstawiając naczynia do zlewozmywaka.
-Nie potrzebuję twojej łaski. 
-A ja wcale nie potrzebuję tutaj ciebie, zawracającego mi dupę. - Odburknął lekko poirytowany Czterobrwiowy i udał się do łazienki. Aomine wyłożył ręce na oparciu i zamknął oczy. I znowu się zaczęło. Znowu myślał o Blondynie, jego słowach, emocjach, o jego  ciągle załzawionych bursztynowych tęczówkach. O jego oddechu, dotyku, o jego subtelnym, szepczącym czułe słowa głosie, od którego przechodziły dreszcze. Nie było sposobu by się uwolnić. -Dość, kurwa dość!- W pewnym momencie wykrzyczał do siebie Daiki, zerwał się z łóżka i momentalnie pojawił u Kagamiego, który właśnie  kończył brać prysznic. 
-Ej a ty gdzie, kurwa? Nawet w klopie nie można mieć przy tobie  prawa do prywatności! - Oburzył się Czerwonowłosy. -Ale masz szczęście że już skończyłem... 
Opaleniec puścił to mimo uszu, podszedł do  niego i kładąc mu rękę na czole przeczesał jego włosy. 
-Wiesz dlaczego nie mam ochoty na żarcie? Bo mam kurewską ochotę na ciebie. Pochylił się nad twarzą Taigi z chytrym zamiarem wpojenia w jego usta, lecz ten bez rozmysłu zasłonił się dłonią a drugą zaś złapał za jego koszulkę i pociągnął  porywczo w kierunku swojego pokoju. Czterobrwiowy pchnął go na łóżko i po chwili zaczął zwinnie ściągać z niego wszystkie części garderoby. Ciemnowłosy był zaskoczony a jednocześnie podekscytowany nagłym zachowaniem jego chłopaka. Po chwili gorących pocałunków i wzajemnego błądzenia po rozgrzanych ciałach, Kagami odwrócił Ciemnoskórego tyłem do siebie, mocno łapiąc za jego umięśnione ramiona. 
-Pora na moją nagrodę, Daiki. 
-Niby za co? - Zapytał lekko zmieszany chłopak, spodziewając się tego co zaraz go czeka. 
-Za moją dzisiejszą wygraną.
-Pff - Aomine syknął kpiąco, starając się ukryć swoje obawy. Czerwonowłosy oparł się o jego plecy i zbliżył na wysokość jego szyjii. 
-Lepiej się rozluźnij, bo będzie bolało. - Ostrzegł Taiga i podgryzł jego ucho a rękami oplutł tors Opaleńca lekko wbijając paznokcie w skórę. 
-Ał! Kurwa, co ty robisz?! 
-Haha, kto by pomyślał żeś  jest taki delikatny, Aomine. - Czterobrwiowy wykorzystując chwilę nieuwagi chłopaka, zaczął powoli w niego wchodzić. Ten czując to wydał z siebie cichy jęk. 
-Boli, kurwa. 
-Teraz już wiesz jak ja się czuję, co? 
-Ech za-mk-nij s-ię do cho-lery... - Daiki zagryzł zęby i zamknął oczy a palce wbił w kołdrę. Po chwili  przestał odczuwać ból.  Z sekundy na sekundę  doznawał coraz to większej przyjmności, a każdym następnym pchnięciem Taigi czuł narastające w nim podniecenie. Jego jęki stawały się coraz głośniejsze, jakby to znaczyło prośbę o więcej. Wtem Czerwonowłosy spostrzegając to począł ruszać się w nim coraz szybciej a dłonią pieścił jego członka. Jednak mimo wszystkich tych przyjemności jakimi Aomine był wówczas darzony, w jego umyśle panował istny szał. Kise. Kise... Kise! Gdyby tylko mógł, wykrzyczał by to najgłośniej jak potrafił. Ale nie mógł, nawet nie chciał. A raczej chciał, lecz starał się ze wszystkich sił ukryć w sobie to pragnienie. Czuł że zaraz dojdzie. A w głowie nadal wyobrażał sobie Ryoute. -Kurwa, dlaczego nawet w takiej chwili nie mogę przestać o nim myśleć?!- I w kółko powtarzane to samo pytanie. 
*** 
-Wracam do domu. - Oznajmił ponuro Daiki, wzdychając. 
-Tak szybko? Myślałem, że zostaniesz na noc.
-Łeb mnie boli. 
-To przeze mnie? Starałem się być delikatny. - Zapytał Taiga z wielkim bananem na twarzy. 
-Chyba sobie jaja ze mnie robisz. 
-No to jak jest? - Czerwonowłosy podniósł się do pozycji siedzącej i objął ramieniem Aomine. 
-Zajebiście jest. - Ten mruknął sarkastycznie, i odtrącając rękę Kagamiego zaczął zbierać się z łóżka. Po niedługim czasie był gotowy do wyjścia. 
-A, bym zapomniał. Świetny mecz, Taiga. - Rzucił Ciemnoskóry, kierując się do drzwi wyjściowych. 
 -Poważnie? no jak bym kurna nie wiedział. - Ten uśmiechnął się głupokowato, cynicznie podkreślając swój sukces. 
-A, no i ja też bym zapomniał. Kocham Cię, cwelu. - Dodał Czterobrwiowy w momencie, kiedy Daiki naciskał na klamkę.



niedziela, 12 października 2014

Rozdział 16.

Aomine wstał, otarł usta ręką po czym wyszedł z kabiny. Wzdychnął ciężko i oparł się o umywalkę. Ryouta wyszedł zaraz po nim. 
-Aomine... nie musiałeś tego robić... 
Ten nic nie odpowiedział tylko zacisnął pięść  i popatrzył na Blondyna wzrokiem pełnym bezradności i smutku. 
-Kise. Kurwa, Kise... gdyby Cię tylko nie było... gdybym tylko Cię nie poznał...  to było by kurwa  idealnie. A teraz? ja już nie wiem... ja już kurwa sam nie wiem, czego chcę! - W tym momencie oczy Ciemnoskórego napełniły się łzami. Jeszcze nigdy nie czuł się tak bezsilnie i tak podle. 
-Aominechii, uspokój się... i proszę nie mów do mnie w ten sposób, bo równie dobrze ja mógłbym mieć takie same pretensje do Taigi.  - Powiedział wyjątkowo opanowany Brązowooki. 
-Taige zostaw w spokoju! Chyba mnie zaraz krew zaleje...  zniknij...
-Nie mów tak...! Nie każe Ci mnie kochać... ale do cholery nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie, Aomine! I co Ty kurwa myślisz ?! Że po prostu od tak zapomnę?! Że będe udawał że nigdy się nie poznaliśmy?! Zastanów się co Ty kurwa mówisz! 
Wtedy Kise dłużej nie wytrzymał i z całej siły uderzył Opaleńca w twarz.  Ten  zrezygnowany zwiesił  głowę w dół.
-Jeśli chcesz żeby tak było to będzie, ale wiedz że pożałujesz tego kiedyś. 
Ostrzegł Ryouta i opuścił łazienkę. Daiki odwrócił się przodem do lustra i spojrzał na swoje odbicie. Oglądał swoją zakrwawioną i obolałą twarz. Po chwili odkręcił kurek i ochlapał się zimną wodą. Krew ciągle spływała. Jednak w porównaniu do ran na jego obliczu te w sercu były zdecydowanie głębsze. Wyciągnął komórkę z kieszeni po czym spoglądnął na godzinę. Zdał sobie sprawę, iż mecz dobiegł końca. Po niedługim czasie do pomieszczenia niespodziewanie wkroczył Kagami.  Widok Aomine bardzo go zaskoczył a zarazem mocno zaniepokoił.
-Daiki?! Co ci się stało?! -Zapytał przerażony Czterobrwiowy. Zakłopotany  Ciemnowłosy zatrząsł się widząc swojego chłopaka. Aczkolwiek szybko odzyskał panowanie nad sobą, udając że nie stało się nic wielkiego. 
-Em no wyjebałem się na barierki bo tak się śpieszyłem że nie zdążyłem wyhamować... - Zaśmiał się nerwowo. 
-Twoje tłumaczenie jest żałosne... wiem że kłamiesz. Kuroko był rozkojarzony w drugiej kwarcie że o mało co nie przegraliśmy, a poza tym minąłem się z Kise po drodze. Nie wmówisz mi, że jest dobrze. 
-Kurwa, czemu jesteś taki uparty? - Daiki zdał sobie sprawę że Czerwonowłosy nie odpuści. - Pokłóciłem się z Kise i tyle. - Odburknął.
-Ale zaraz... o co chodzi z Tetsu? Nie mówcie mi że on... o żesz kurwa mać!- Pomyślał pełen obaw Ciemnokóry.
-Mhm. No ciekawe o co, skoro masz rozjebaną całą gębę. 
-Nic wielkiego... takie tam nasze porachunki z przeszłości. 
-Taaaa... dobra, nie mam cierpliwości się z tobą pierdolić jak to taka wielka tajemnica. A teraz siedź tu a ja skoczę po jakąś apteczkę, bo się tak kurwa z tobą na ulicy nie pokażę. - Oznajmił Taiga i udał się do wyjścia. Za niedługą chwilę wrócił z ekwipunkiem i zabrał się za opatrywanie ran Opaleńca. 
-No już lepiej... ale nieźle ci przyjebał... ech. Idziemy do mnie? Mieszkam bliżej od ciebie. - Zaprponował Kagami. Ten tylko przytaknął gestownie na znak że przystaje na taką propozycję. Wtedy Czerwonowłosy uprzednio rozglądając się dokładnie dookoła siebie, chwycił Daikiego za rękę po czym oboje ulotnili się z budynku. Jednakże na zewnątrz czekała na Aomine niemiła niespodzianka. Na przystanku autobusowym obok którego zmuszeni byli przejść, stali Kuroko z Momoi. Nie uświadomiony o zaszłej sytuacji Taiga, przystanął.
-Tetsu, gratuluję. - Orzekł Ciemnoskóry, pozorując że nic się nie stało. Niebieskowłosy zaledwie obdarzył go wściekłym spojrzeniem,   które dało mu do zrozumienia iż Tetsuya wie praktycznie wszystko o tym, co się niedawno wydarzyło. Ten speszył się i odwrócił wzrok. 
-Dai-chan, Co ci się stało?! - Zapytała z przejęciem Satsuki widząc "przyjaciela" w takim stanie.
-No się debil wyjebał o barierki, bo kurna sobie na mecz zaspał. -Z opresji uratował go Kagami i przyśpieszył kroku. 
-Echh, cały Aomine! - Przyznała poirytowana dziewczyna.
-Dobra, wybaczcie ale nam się trochę śpieszy, na razie! -Pożegnał  się Czterobrwiowy i razem z Ciemnowłosym ruszyli w swoją stronę. 
-Tetsu-kun, wszystko w porządku?- Spytała Różowowłosa spostrzegając dziwne zachowanie Kuroko w stosunku do Aomine. 
-Nie do końca, Momoi-san. Rozmawiałaś ostatnio z Kise-kun'em?
-Jakiś czas temu... ale o co chodzi?
-Nie masz wrażenia że coś tu jest nie tak? A Aomine? Zauważyłaś w jakim jest stanie? 
-Nie mam pojęcia. Ale jeśli chodzi o Ki-chana to... chyba wiem co się dzieje.  Żalił mi się ostatnio że za nim tęskni... Czy to ma coś z tym wspólnego?
-Ma i to dużo. Byłem dzisiaj świadkiem dość dziwnej sytuacji...- Przyznał Tetsuya.
-? -Momoi spojrzała pytająco i zaniepokoiła się.
-Wiesz że Aomine jest z Kagamim. A dzisiaj złapałem go w przerwie meczu razem z Kise w łazience jak... chyba nie muszę ci tłumaczyć co robili. Satsuki usłyszawszy to stanęła w bezruchu i nieświadomie uroniła łzy. Natychmiastowo wytarła kąciki oczu, by Niebieskowłosy niczego nie zauważył.
-Momoi-san...?
-Aaa to nic Tetsu-kun, coś mi wpadło do oka.