-Witaj Aomine-kun! Co masz taki smutny wyraz twarzy?
-To co zwykle. Dla matki. I jeszcze zapalniczkę.
Sprzedawczyni nagle przybrała na powadzę.
-Aomine... - powiedziała , po czym bez słowa podała mu to czego sobie zażyczył. Ciemnowłosy rzucił bezczelnie wyliczone pieniądze kioskarce i oddalił się od budynku . Skłamał. Tym razem nie kupował dla matki, ale dla siebie . Poszedł na boisko koło Teiko. Po dotarciu tam skierował się prosto w stronę kosza, oparł się o zimną metalową rurę i odpalił papierosa. Nie palił. Ale zawsze miał na to ochotę . Prowadził walkę z samym sobą i prowadził z matką. Ona dalej walczy. Dla niego. Bo go kocha. Bo wie że on też by chciał. Ale nie może. Za bardzo dba o swoją kondycję i ciało. Wie, że palenie przyniosło by mu wiele konsekwencji, które odbiły by się na jego zdrowiu. Lecz teraz się poddał. Teraz nic nie ma znaczenia. Teraz może złamać zasady. Zaciągał się, rozkoszował zapachem dymu, palił jednego po drugim. W końcu krztusząc się , poczuł że więcej nie da rady. Sięgnął do kieszeni po telefon, włączył go i ignorując masę nieodebranych połączeń i sms-ów, (głównie od Ryoty) zaczął pisać wiadomość do Satsuki.
Od: Dai-chan
Do: Momoi
Treść : Za pół godziny, w szatni przy sali gimnastycznej. Będę czekał. Masz przyjść.
Od: Satsuki
Do: Aomine
Treść: Przyjdę.
Różowowłosa wiedziała, że pytanie Daikiego o powód, nie miało by najmniejszego sensu. I tak by nie odpowiedział. Po za tym, ostatnio przeżywa wewnętrzną rewolucję więc jakiekolwiek słowa protestu ani odmowy nie wchodzą w grę. Dla świętego spokoju dziewczyna rzuciła swoje obowiązki i przyszła w ustalone miejsce. Denerwowała się. Wiedziała, że nie będzie to miłe spotkanie. Ale nie przypuszczała jaki cel miał Aomine , tam ją wzywając. Dotarła do budynku. On przyszedł wcześniej. Miał kluczę od sali , parę dni przed pojedynkiem z Seirin zabrał je Satsuki, by trenować . Trenować w samotności , żeby nikt nie widział. Żeby nikt nie dowiedział się o jego obawach co do zwycięstwa . Weszła na salę. Cisza. Ciemność. Chłód. Słyszała tylko swój oddech i swoje kroki. Szła powoli. Czuła jak serce zaczyna jej mocniej bić, czuła przeszywające ją dreszcze. Nie miała pojęcia dlaczego jej ciało tak reaguje . Czy to przez atmosferę jaka panowała w pomieszczeniu, czy to przez obawę o chłopaka. Stanęła przy drzwiach do szatni. Wdech-wydech, Wdech-wydech. -Spokojnie, uspokój się momoi. Im bardziej będziesz się denerwować tym bardziej pogorszy to sprawę a przecież nie o to chodzi...- przełknęła ślinę , nacisnęła klamkę i weszła .
-Aomine... jestem .
Ten wstając z ławki podszedł do Momoi i złapał ją za nadgarstki.
-Czemu jesteś taka spięta, mnie się boisz?
Miała się uspokoić , lecz czuła że dzieje się dokładnie na odwrót . W pewnym momencie o jej nozdrza obiła się mocna woń tytoniu.
-Paliłeś.
-I co z tego . W takiej sytuacji w dupie mam konsekwencje.
Powiedziawszy to, zaczął całować dziewczynę po szyi i co raz mocniej ściskał jej nadgarstki. Każdy następny pocałunek był gwałtowniejszy a jej ręce zaczynały się trząść.
-Dai-chan... Daiki ! co ty do cholery wyprawiasz!
Oderwała się od niego całą swoją siłą.
-Zamknij się.
Ciemnoskóry pociągnął ją za ręce i rzucił mocno na ławkę. Satsuki uderzyła o metalowe szafki które pod wpływem nacisku jej ciała zaczęły się telepać.
-Siedź cicho. Lepiej nic się nie odzywaj , bo tylko pogorszysz swoją sytuację .
-Aomine... - wyszeptała. Bez większego zastanowienia , chłopak zaczął ściągać z niej bluzę, koszulkę , stanik i resztę ubrań które miała na sobie. Całował ją przy tym w usta , po szyi i po karku. Tak na zmianę. Dotykał ją, przy okazji pozbawiając siebie garderoby . Boleśnie ściskał jej piersi, oblizywał sutki i podgryzał je. Długo bawił się jej biustem. Po chwili jego dłoń powędrowała niżej. Włożył w nią dwa palce i zaczął gwałtownie w niej nimi poruszać, a jego druga dłoń błądziła po jej ciele. Ona mimo tego że chciała , nie mogła powstrzymać się od cichych jęków. Różowowłosa była przerażona. Oddychała ciężko i szybko. Nigdy tego nie robiła. Trzymała swój skarb dla Kuroko. A teraz , teraz cały jej plan lgnął w gruzach. Nie miała odwagi wyrwać się , uciec. Wiedziała jaki był Aomine. W pewnej chwili Daiki wstał i popchnął Momoi na ziemię , tak żeby upadła przed nim na kolana.
-Chyba nie muszę ci mówić, co masz robić .
Dziewczyna popatrzyła się na Aomine przestraszonym wzrokiem i wzięła jego przyrodzenie do ust. Oddychał szybko. Serce waliło im obojgu jak szalone. Trzymał ją za głowę i nadawał tempo lekko nią poruszając. Po niedługiej chwili poczuł że zaraz dojdzie, więc przewrócił Satsuki na plecy, położył się na niej i brutalnie zanurzył w niej swoją męskość. Ona zacisnęła mocno zęby i wydała z siebie głośny jęk. Ciemnowłosy poruszał się w niej szybko i każde jego pchnięcie było coraz bardziej i bardziej bolesne . Po twarzy Różowowłosej spływały łzy. Płakała z bólu. Płakała zdając sobie sprawę, co właśnie straciła. Jęczała i wbijała paznokcie mocno w plecy Aomine, zostawiając przy tym krwawe ślady na jego skórze. Dla niej ta chwila trwała wieczność. Nie tak to wszystko sobie wyobrażała. W pewnym momencie chłopak wyszedł z niej i spuścił się jej na brzuch. Odetchnął i wytarł ręką krople potu z czoła. Momoi podniosła się do pozycji siedzącej , podkurczyła nogi i oparła swoją głowę na rękach . Patrzyła na niego. Nie była w stanie wydusić z siebie ani jednego słowa. Łzy spływały jej po policzkach. Daiki nawet na nią nie spojrzał. Ubrał się szybko i skierował do wyjścia .
-Przynajmniej mogłem sobie na tobie ulżyć. W końcu się do czegoś przydałaś, Satsuki.
Bezpośrednio rzucił te słowa do dziewczyny i wyszedł , zostawiając ją roztrzęsioną i w kompletnym szoku. A do tego słowa, które przed chwilą padły z jego ust , przewierciły jej serce na wylot. Kołysała się na boki. Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić.
-Tetsu, tetsu, tetsu...!
To były jedyne słowa jakie zdołała wtedy wypowiedzieć. Siedziała i drżącym głosem powtarzała w kółko, -Tetsu, tetsu, tetsu...!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz