poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Rozdział 1.

22:34, dom Aomine, dzień po przegranej z Seirin

-Kurwa, kurwa mać! dopiero teraz zaczyna do mnie docierać  co się wczoraj stało... ja pierdolę!- Daiki uderzył pięścią w ścianę , nie mogąc opanować swojej ciągle narastającej frustracji. Gdy tylko  ledwo przywlókł się do domu zeszłego wieczoru , walnął się na swoje łóżko i usnął , nie ze zmęczenia, ale dlatego żeby odrzucić od siebie wydarzenia jakie miały miejsce tego dnia. Teraz nie mógł skupić się nawet na oglądaniu swoich ulubionych świerszczyków z Horikitą. Stwierdzając że dłuższe siedzenie nie ma sensu, zgasił światło i położył się spać. Lecz nie łatwo było mu zasnąć , kiedy przed jego oczyma przewijały  się sceny z meczu, wynik końcowy i "on".

 -Ten jebany czerwonowłosy debil doprowadził do tego, że nawet nie mam siły ani ochoty sobie zwalić...- myślał. Nie tylko wspomnienia  przeszkadzały mu w odpoczynku . Na jego telefon przychodziło 10 sms-ów na minutę . Nie miał zamiaru ich odczytywać, ale po niespełna godzinie nieustannego bombardowania wibracjami, szlag go trafił i wziął komórkę do ręki z zamiarem wyłączenia jej. Na ekranie widniała informacja o 58 nowych wiadomościach.
Od: Kise
Do:Aomine
Treść : Aooooomineeechiii! T.T wiem o wszystkim ! TT.TT nie załamuj się ! następnym razem wygrasz!!! ^_^

Od: Kise

Do:Aomine
Treść : Dai-chan!!! odpisz ! T.T daj znak że żyjesz! >.<

Od:Kise

Do:Aomine
Treść: Ejj no Aominechi! >>.<< martwię się o ciebie ! T_T

Od: Kise

Do:Aomine
Treść: Nie rób głupot! >.<  Spokojnie !! T.T

Reszta sms-ów była podobnej treści . Wkurwiony do granic możliwości chłopak , odpisał mu tylko jednym prostym słowem:


Od:Aominechi 

Do:Kise
Treść : Spierdalaj.

Po czym wyłączył telefon i rzucił nim gdzieś o podłogę.  Co prawda , świntuszyli razem w gimnazjum ,ale to już przeszłość. A o przeszłości Aomine chciał zapomnieć, w szczególności o   Teiko. Leżał rozmyślając do 5 rano, potem usnął.   Wstał późnym popołudniem. Usiadł na łóżku i   w pół  otwartymi oczami spojrzał  na zegarek.  Westchnął, przeciągnął się  i leniwym krokiem  doczołgał    do łazienki. Wziął prysznic a następnie poszedł   do kuchni w celu wszamania kanapek, które uprzednio przygotowała mu jego matka. Siadając do stołu, w oczy rzucił mu się mały świstek papieru na którym stała cukierniczka , gdyby przypadkiem jakaś niezidentyfikowana siła próbowała zrzucić go na ziemię. -A to co do cholery ?- pomyślał  Daiki, wyciągając spod  naczynia karteczkę z zamiarem zaspokojenia swojej ciekawości. 


Synku kochanie, wiem co się stało. Ale nie martw się, dla mnie i tak jesteś NAJLEPSZY! Oni mieli po prostu szczęście , bo przecież nikt nie jest w stanie cię pokonać ! Kanapki masz w lodówce, obiad na kuchence a pieniądze tam gdzie zawsze . Nie wiem kiedy wrócę . Kocham cię, mama.


Przeczytawszy liścik, Aomine zagryzł zęby, zwinął kartkę w kulkę i rzucił nią do kosza na śmieci. Nie trafił .  -Czemu kurwa, czemu  do chuja wszyscy muszą mnie tak wkurwiać?!!! wczoraj wystarczająco najadłem się nerwów !- Zacisnął pięści i wziął głęboki wdech. Wstał od stołu. Poszedł z powrotem do swojego pokoju, otworzył szafę i nie wiele się namyślając, zarzucił na siebie pierwsze lepsze ubranie jakie było adekwatne do temperatury panującej na zewnątrz . Włożył jeszcze do kieszeni swoją komórkę, kluczę  i jakieś drobne pieniądze które leżały na biurku. Tak zaopatrzony udał się do drzwi. Wyszedł . Trzasnął. Zamknął. Wdech-wydech. Wdech-wydech i zbiegł po schodach.


To tyle na dzisiaj. Wybaczcie za ewentualne błędy. Kolejny rozdział w piątek :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz