21:18, dom Aomine
Aomine leżał na swoim łóżku, z słuchawkami w uszach i napojem energetycznym w ręce. Nic go nie obchodziło, nie obchodziły go uczucia Satsuki. Tego dnia wszystko kręciło się wokół niego i nic nie miało prawa wejść mu w drogę . Spełniał praktycznie każdą swoją zachciankę, nie licząc się ze skutkami ubocznymi. -Zajebiście, Zajebiście, Zajebiście...- myślał, a na jego twarzy malowało się zadowolenie, lecz w głębi siebie , emocje rozrywały go na drobne kawałki. Wypił napój do końca , po czym wyrzucił do kosza szóstą z kolei puszkę po energetyku. Sięgnął ręką na szafkę po paczkę fajek , z zamiarem opróżnienia jej. Zostało pięć papierosów . Odpalił pierwszego i ułożył się w taki sposób ,że jego głowa wraz z ramionami zwisały na podłogę , a nogi zostały na łóżku. -Pierwszego spalę za matkę. Tak. Za nią. Nie mam na co narzekać , praktycznie całymi dniami nie ma jej w domu. Samowolka i luz.- Szybko wypalił. Sięgnął po następnego. -Hmm... ten niech będzie za Satsuki, w szczególności za jej cycki.- Wypalił. Wziął trzeciego. -Teraz będzie za mnie. Mnie, cudownego, zajebistego mnie . - I kolejnego. -Tego też spalę za moją wspaniałą osobę. Za talent. Za zwinność. Za szybkość . Za wszystkie moje wyjebane w kosmos umiejętności . O tak . - I tak doszedł do ostatniego . -A ostatni? Ostatni za Taigę. W końcu to on mnie pokonał i zmienił moje mylne dotychczas myślenie .- Tym postanowił się delektować. Zaciągał się , chłoną dym. Puszczał kółeczka. Wtem, niespodziewanie drzwi od jego świątyni otwarły się . A Daiki nie słyszał nic prócz głośnej muzyki i jeszcze głośniejszych własnych myśli. Do pokoju weszła jego matka. Ten nic sobie z tego nie robił , ale wzdrygnął się lekko i wyłączył odtwarzacz .
-Na miłość boską, Daiki!
Zastając przed sobą taki widok , ciśnienie podniosło się jej w natychmiastowym tempie. Ciemnowłosy leżał dalej i rozkoszował się fajką , w żaden sposób nie reagując. Kobieta podeszła do niego, wyrwała mu papierosa z ręki i wyrzuciła przez okno. Popatrzyła się na syna wzrokiem pełnym zawiści i rozczarowania. Ten tylko przekręcił głowę.
-Ogarnij się , do cholery ogarnij się !
Nie powstrzymując się uderzyła chłopaka mocno w twarz.
-Co ty sobie wyobrażasz, że to, kurwa, ci coś pomoże ?! Aomine , błagam cię przestań...
Wymienili się tylko spojrzeniami. Po chwili Aomine wstał, wziął kurtkę która leżała na krześle i omijając swoją rodzicielkę jak gdyby nigdy nic , wyszedł z pokoju. Udał się do przedpokoju, ubrał się i podniósł piłkę z podłogi. Jego matka zaskoczona sytuacją usłyszała tylko zamykające się z trzaskiem drzwi . Daiki nie miał najmniejszej ochoty wysłuchiwać od niej kazań . Przecież dzisiaj robi co chcę a ona nie ma tu nic do powiedzenia. Zdenerwowana kobieta nie rozumiała, jak wielkie znaczenie dla jej ukochanego synka miał ten mecz. Ta porażka. Ten cały ciąg wydarzeń które dzisiaj miały miejsce. A wiedziała tylko i tak o papierosach.
Wcześniej, w szatni na sali gimnastycznej, godzina 20:45
Momoi nie chciała w tym momencie niczego innego, jak tylko bliskości jej ukochanej osoby. Otrząsnęła się , wstała i wyciągnęła komórkę ze swojej bluzy. Szybko otworzyła pole pustej wiadomości i zaczęła pisać sms-a. Dłonie ciągle jej się trzęsły. Całe ciało drżało. Nie była w stanie nad tym zapanować .
Od: Momoi-san
Do: Kuroko
Treść: Kuroko, błagam Cię przyjdź do mnie. Proszę , bardzo Cię teraz potrzebuje. Jestem w szatni na sali gimnastycznej koło Teiko. Proszę, przyjdź .
Od: Tetsu <3
Do: Momoi
Treść : Zaraz będę .
Po otrzymaniu odpowiedzi , Różowowłosa ubrała się i usiadła na podłodze , opierając się o drzwi szafki. Schowała głowę między kolana i czekała z niecierpliwością na Niebieskowłosego chłopaka. Gdy tylko zamknęła oczy, momentalnie widziała sceny , jakie nie dawno miały miejsce. W końcu Tetsuya dotarł na salę . Otworzył drzwi i ujrzał przed sobą skuloną, płaczącą dziewczynę.
-Momoi-san...
-Te-tesu...
Chłopak podał jej dłoń aby pomóc jej wstać. Jednak jej ciało dalej odmawiało posłuszeństwa, więc był zmuszony usiąść na zimnym podłożu, obok niej.
-Co się stało Momoi-san?
Satsuki na siłę próbowała przestać płakać, lecz jej wysiłki poszły na marne . Łzy same gromadziły jej się oczach, spływając po jej opuchniętych policzkach, uderzając cicho o podłogę .
-A-aomine...
-Aomine-kun? co z nim?
-A-aomine, o-on..
-?
Ciężko było jej się przyznać do tego wszystkiego , co tutaj miało miejsce . W pewnej chwili Kuroko odwrócił mimowolnie wzrok i zauważył małą plamę krwi na ławce.
-Momoi, powiedz co tu się stało?!
Wzięła głęboki wdech i zebrała w sobie całą swoją odwagę by wypowiedzieć te dwa słowa.
-Przeleciał mnie...!
-C-co?
-Po prostu przeleciał mnie jak jakąś tanią dziwkę!
Wypowiedziawszy to, dziewczyna znowu zaczęła przeraźliwie płakać . Niebieskooki zareagował natychmiastowo i mocno przytulił Momoi.
-Uspokój się Momoi-san , jestem tutaj , już jesteś bezpieczna.
Różowowłosa czując ciepło i dotyk jej ukochanego chłopaka, pomału zaczęła dochodzić do siebie . Otarła dłonią łzy i spojrzała na niego z ulgą i radością w oczach.
-Tetsu... dziękuję że teraz ze mną tutaj jesteś .
-Przyjechałem najszybciej jak mogłem.
-Wiesz, Tetsu - Twarz Satsuki pokryła się rumieńcem a ręką zaczęła przeczesywać swoje włosy.
-To nie miało tak być... -Spuściła głowę.
-Ja... ja Cię kocham Tetsu! Kocham Cię najprawdziwiej na świecie ! Tym razem nie drażnię się z tobą tylko mówię prosto z serca!
Na policzkach Tetsuyi również zagościł rumieniec. Odwrócił wzrok.
-I, i to właśnie z Tobą chciałam przeżyć swój pierwszy raz! - Wyznała, a z jej oczu znowu zaczęły płynąć łzy. Kuroko odwrócił się, popatrzył na Momoi zaskoczony i wytarł jej twarz swoją dłonią . Przybliżył się do niej , złapał za policzki i obdarzył ją czułym pocałunkiem. W tej chwili czuła, jak wszystko z niej schodzi. Całe przykre chwile odchodzą w niepamięć, a smutek przeradza się w radość.
-Tetsu... - Dziewczyna patrzyła mu prosto w oczy i nie mogąc dłużej się powstrzymywać, pocałowała go namiętnie. Przez dłuższy czas nie mogli oderwać się od siebie . Ich języki stykały się ze sobą i przez obojga przechodziły przyjemne dreszcze. Po chwili musieli przestać by zaczerpnąć powietrza. Wtedy Satsuki położyła głowę na ramieniu Niebieskowłosego i przytuliła go najmocniej jak potrafiła. Nic już nie mówili. Siedzieli tak parę minut, po czym oboje stwierdzili że muszą wracać. Podnieśli się, złapali mocno za ręce i opuścili pomieszczenie.
Ech, tak wiem, na razie nie ma za dużo AoKaga, ale już niedługo ;) Następny chapter we czwartek. :3