piątek, 29 sierpnia 2014

Rozdział 4.

22:29. Temperatura na zewnątrz szybko spadała w dół. Lekka  mgła przesłaniała uliczki miasta , po których niekiedy przechadzała się jakaś żywa dusza.  Słychać było tylko odgłosy samochodów przejeżdżających jezdnią.  I pogłos piłki odbijającej się od podłoża . Tymczasem Czerwonowłosy wracał do domu po treningu na siłowni . A że do swojego gniazdka miał kawałek, postanowił skorzystać z miejskiego środku transportu.  Szedł na przystanek autobusowy, który znajdował się obok domu Daikiego. Nagle o uszy  chłopaka obił się  doskonale znany mu dźwięk . Bez namysłu ruszył w stronę z jakiej docierały te odgłosy.  W okamgnieniu znalazł się na polu do gry w uliczną koszykówkę . Kagami rozejrzał się wokół siebie i zauważył znajomą osobę. 

-Yo, jak miło cię znowu widzieć. -Taiga odruchowo podniósł dłoń do Aomine. Ten obrócił się do niego tyłem. 
-Czego kurwa ode mnie chcesz?
-Coś  taki nie miły? Wrzuć na luz!
-To wszystko co masz mi do powiedzenia? Jak tak, to spierdalaj. Najlepiej szybko bo jak się wkurwię to marny twój los.
-Żebyś się czasem nie zesrał! -Chłopak zasłonił sobie usta by ukryć swoje rozbawienie, a Ciemnoskóry odwrócił się do niego i potraktował spojrzeniem pełnym pogardy.
-Idziesz czy nie  do cholery?! - W tym momencie Kagami nie wytrzymał i parsknął głośnym śmiechem. 
-Hahaha! Jakbyś tylko teraz widział swoją minę! No, kurwa, nie mogę !
Wtem Daiki podszedł do Taigi i porządnie znokautował go prawym sierpowym. 
-Zamknij się pieprzony imbecylu! Raz wygrałeś i cały w skowronkach jesteś. Miałeś jebanego farta, a debil zawsze ma szczęście ...
-Co żeś powiedział?!
Przekomarzali się jeszcze tak jakiś czas. Jak małe dzieci z podstawówki kłócące się o zabawkę. W końcu przestali, a na twarzy Aomine zagościł podejrzany uśmiech.
-Co powiesz na 1 on 1, Taiga? - Za proponował.
-Teraz wygram i będziemy mieli 2:1.- Dokończył .

-Nie bądź taki pewny siebie, Daiki! - Czerwonowłosy wypowiedziawszy tę kwestię niespodziewanie odebrał mu piłkę i szybko pobiegł do kosza jego przeciwnika. 
-Gramy do 30! - Odbił się od ziemi z zamiarem wykonania wsadu.  Jednak Ciemnowłosy go ubiegł i wytrącił mu piłkę z ręki. 
-To ja tu jestem od ustalania zasad, głąbie! Ale niech będzie. 
Grali. Ich punkty równo rosły. Żaden z nich nie miał zamiaru ustąpić. Finalnie wynik wynosił 28 do 29. Piłka we władaniu Kagamiego. Patrzyli się na siebie nawzajem i szybko oddychali. W momencie, gdy Taiga ruszył , by zakończyć tę rozgrywkę, Aomine dostrzegł kątem oka Tetsuyę i Momoi trzymających się za ręce. Zbliżali się do boiska. Daiki natychmiast podbiegł do jego rywala , pociągnął go za ubranie i schował się razem z nim za krzaki. 
-Co ty do cholery robisz, Daiki?!
-Cicho bądź! 
-Ale co ci nagle odjebało?!
-Zamknij w końcu tą nie wyparzoną mordę! - W tej chwili Aomine automatycznie zatkał mu usta ręką. Zdawał sobie sprawę z tego, do czego by teraz doszło gdyby Tetsu go tu spotkał. -To on już wie. Wiedziałem, że to się tak skończy.- Pomyślał. Czerwonowłosy też zdążył już zauważyć tą dwójkę. Odgarnął dłoń Ciemnoskórego ze swojej twarzy i lekko otworzył usta.
-Kuroko? co jest grane? - wyszeptał z zdziwieniem i nie zadowoleniem w głosie.
-A co, zazdrosny jesteś ? - zapytał kpiąco Daiki. 
-Huh? chyba ty! - I Aomine oberwał prawym sierpowym w ten sam sposób jakim wcześniej potraktował Taigę. W tej chwili Niebieskowłosy  wraz z dziewczyną przechodzili obok boiska. Słysząc jakieś szelesty w oddali,  Kuroko zatrzymał się i skierował wzrok na krzaki, w których   ukrywała się dwójka tych idiotów. 
-Tetsu, coś nie tak?
-Nie, wszystko w porządku. - Opowiedział pewnym głosem chłopak. Domyślał się,, kto tam się znajdował i czuł też czyiś wzrok na sobie. 
-Chodźmy, Momoi-san. 



Wczoraj wpis się nie pojawił, z powodu pewnych niedogodności związanych z ostatnim tygodniem wakacji ;)  Kolejnego rozdziału możecie spodziewać się w poniedziałek.

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Rozdział 3.

21:18, dom Aomine
 Aomine leżał na swoim łóżku, z słuchawkami w uszach i napojem energetycznym w ręce. Nic go nie obchodziło, nie obchodziły go uczucia Satsuki. Tego dnia  wszystko kręciło się wokół niego i nic nie miało prawa wejść mu w drogę . Spełniał praktycznie każdą swoją zachciankę, nie licząc się ze skutkami ubocznymi. -Zajebiście, Zajebiście, Zajebiście...- myślał, a na jego twarzy malowało się zadowolenie, lecz w głębi siebie , emocje rozrywały go na drobne kawałki.  Wypił napój do końca ,  po czym wyrzucił  do kosza szóstą z kolei puszkę po energetyku.  Sięgnął  ręką na szafkę po paczkę fajek , z zamiarem  opróżnienia jej. Zostało pięć papierosów . Odpalił pierwszego i ułożył się w taki sposób ,że jego głowa wraz z ramionami zwisały na podłogę , a nogi zostały na łóżku.  -Pierwszego spalę za matkę. Tak. Za nią. Nie mam na co narzekać , praktycznie całymi dniami nie ma jej w domu. Samowolka i luz.-  Szybko wypalił. Sięgnął po następnego. -Hmm... ten niech będzie za Satsuki, w szczególności za jej cycki.- Wypalił. Wziął trzeciego. -Teraz będzie za mnie. Mnie, cudownego, zajebistego mnie . - I kolejnego. -Tego też spalę za moją wspaniałą osobę. Za talent.  Za zwinność. Za szybkość . Za wszystkie moje wyjebane w kosmos umiejętności . O tak . - I tak doszedł do ostatniego . -A ostatni? Ostatni za Taigę. W końcu to on mnie pokonał i zmienił moje mylne dotychczas myślenie .- Tym postanowił się delektować. Zaciągał się , chłoną dym. Puszczał kółeczka. Wtem, niespodziewanie drzwi od jego świątyni otwarły się . A Daiki nie słyszał nic prócz głośnej muzyki i jeszcze głośniejszych własnych myśli. Do pokoju weszła jego matka. Ten nic sobie z tego nie robił , ale wzdrygnął się lekko i wyłączył odtwarzacz  . 

-Na miłość boską, Daiki!
Zastając przed sobą taki widok ,  ciśnienie podniosło się jej w natychmiastowym tempie. Ciemnowłosy leżał dalej i rozkoszował się fajką , w żaden sposób nie reagując. Kobieta podeszła do niego, wyrwała mu papierosa z ręki i wyrzuciła przez okno. Popatrzyła się na syna wzrokiem pełnym zawiści i rozczarowania. Ten  tylko przekręcił głowę. 
-Ogarnij się , do cholery ogarnij się !
Nie powstrzymując się uderzyła chłopaka mocno w twarz.
-Co ty sobie wyobrażasz, że to, kurwa, ci coś pomoże ?! Aomine , błagam cię przestań...
Wymienili się tylko spojrzeniami. Po chwili Aomine wstał, wziął kurtkę która leżała na krześle i omijając swoją rodzicielkę  jak gdyby nigdy nic , wyszedł z pokoju. Udał się do przedpokoju, ubrał się i podniósł piłkę z podłogi. Jego matka zaskoczona sytuacją usłyszała tylko zamykające się z trzaskiem drzwi . Daiki nie miał najmniejszej ochoty wysłuchiwać od niej kazań . Przecież dzisiaj robi co chcę a ona nie ma tu nic do powiedzenia. Zdenerwowana kobieta nie rozumiała, jak wielkie znaczenie dla jej ukochanego synka miał ten mecz. Ta porażka. Ten cały ciąg wydarzeń które dzisiaj miały miejsce. A wiedziała tylko i tak o papierosach. 

Wcześniej, w szatni na sali gimnastycznej, godzina 20:45

Momoi nie chciała w tym momencie niczego innego, jak tylko bliskości jej ukochanej osoby.  Otrząsnęła się , wstała i wyciągnęła komórkę ze swojej bluzy. Szybko otworzyła pole pustej wiadomości i zaczęła pisać sms-a. Dłonie ciągle jej się trzęsły. Całe ciało drżało. Nie była w stanie nad tym zapanować . 

Od: Momoi-san
Do: Kuroko
Treść: Kuroko, błagam Cię przyjdź do mnie. Proszę , bardzo Cię teraz potrzebuje. Jestem w szatni na sali gimnastycznej koło Teiko. Proszę, przyjdź . 

Od: Tetsu <3
Do: Momoi
Treść : Zaraz będę .

Po otrzymaniu odpowiedzi , Różowowłosa ubrała się i usiadła na podłodze , opierając się o drzwi szafki. Schowała głowę między kolana i czekała z niecierpliwością na Niebieskowłosego chłopaka. Gdy tylko zamknęła oczy, momentalnie widziała sceny , jakie nie dawno miały miejsce. W końcu Tetsuya dotarł na salę . Otworzył drzwi i ujrzał przed sobą skuloną, płaczącą dziewczynę. 
-Momoi-san...
-Te-tesu...
Chłopak podał jej dłoń aby pomóc jej wstać. Jednak jej ciało dalej odmawiało posłuszeństwa, więc był zmuszony usiąść na zimnym podłożu, obok niej.
-Co się stało Momoi-san?
Satsuki na siłę próbowała przestać płakać, lecz jej wysiłki poszły na marne . Łzy same gromadziły jej się  oczach, spływając po jej opuchniętych policzkach, uderzając cicho o podłogę . 
-A-aomine... 
-Aomine-kun? co z nim?
-A-aomine, o-on.. 
-?
Ciężko było jej się przyznać do tego wszystkiego , co tutaj miało miejsce . W pewnej chwili Kuroko odwrócił mimowolnie wzrok i zauważył małą plamę krwi na ławce. 
-Momoi, powiedz co tu się stało?!
Wzięła głęboki wdech i zebrała w sobie całą swoją odwagę by wypowiedzieć te dwa słowa. 
-Przeleciał mnie...!
-C-co?
-Po prostu przeleciał mnie jak jakąś tanią dziwkę! 
Wypowiedziawszy to, dziewczyna znowu zaczęła przeraźliwie płakać . Niebieskooki zareagował natychmiastowo i mocno przytulił Momoi. 
-Uspokój się Momoi-san , jestem tutaj , już jesteś bezpieczna. 
Różowowłosa czując ciepło i dotyk jej ukochanego chłopaka, pomału zaczęła dochodzić do siebie . Otarła dłonią łzy i spojrzała na niego z ulgą i radością w oczach.
-Tetsu... dziękuję że teraz ze mną tutaj jesteś .
-Przyjechałem najszybciej jak mogłem. 
-Wiesz, Tetsu - Twarz Satsuki pokryła się rumieńcem a ręką zaczęła przeczesywać swoje włosy. 
-To nie miało tak być... -Spuściła głowę.
-Ja... ja Cię kocham Tetsu! Kocham Cię najprawdziwiej na świecie ! Tym razem nie drażnię się z tobą tylko mówię prosto z serca! 
Na policzkach Tetsuyi również zagościł rumieniec. Odwrócił wzrok. 
-I, i to właśnie z Tobą chciałam przeżyć swój pierwszy raz! - Wyznała, a z jej oczu znowu zaczęły płynąć łzy. Kuroko odwrócił się, popatrzył na Momoi zaskoczony i wytarł jej twarz  swoją dłonią . Przybliżył się do niej , złapał za policzki i obdarzył ją czułym pocałunkiem. W tej chwili czuła, jak wszystko z niej schodzi. Całe przykre chwile odchodzą w niepamięć, a smutek przeradza się w radość. 

-Tetsu... - Dziewczyna patrzyła mu prosto w oczy i nie mogąc dłużej się powstrzymywać, pocałowała go namiętnie. Przez dłuższy czas nie mogli oderwać się od siebie . Ich języki stykały się ze sobą i przez obojga przechodziły przyjemne dreszcze. Po chwili musieli przestać by zaczerpnąć powietrza. Wtedy Satsuki położyła głowę na ramieniu Niebieskowłosego i przytuliła go najmocniej jak potrafiła. Nic już nie mówili. Siedzieli tak parę minut, po czym oboje  stwierdzili że muszą wracać. Podnieśli się, złapali mocno za ręce i opuścili pomieszczenie.

Ech, tak wiem, na razie nie ma za dużo AoKaga, ale już niedługo ;) Następny chapter we czwartek. :3

sobota, 23 sierpnia 2014

Rozdział 2.

Powoli szedł przed siebie . Nie wiedział jak się uspokoić , opanować i przestać myśleć o porażce choć na chwilę . Czuł tylko wypływające z niego rozczarowanie i gwałtowny łomot jego zimnego serca. Zwalał winę na swoją drużynę , na Seirin, na Taigę, na Satsuki , na wszystko dookoła tylko nie  na siebie . Za nic we wszechświecie nie mógł pogodzić się z przegraną. Zatrzymał się przy kiosku , w którym pracuje znajoma jego matki i w którym zawsze kupuje dla niej papierosy. Pochylił się do okienka. Kobieta widząc jego twarz , powitała go jak zawsze serdecznym uśmiechem. 
-Witaj Aomine-kun! Co masz taki smutny wyraz twarzy?
-To co zwykle. Dla matki. I jeszcze zapalniczkę.
Sprzedawczyni nagle przybrała na powadzę. 
-Aomine... - powiedziała , po czym bez słowa podała mu  to czego sobie zażyczył. Ciemnowłosy rzucił bezczelnie  wyliczone pieniądze  kioskarce i oddalił się od budynku . Skłamał. Tym razem nie kupował dla matki, ale dla siebie . Poszedł na boisko koło  Teiko. Po dotarciu tam skierował się prosto w stronę kosza, oparł się o zimną metalową rurę i odpalił papierosa. Nie palił. Ale  zawsze miał na to ochotę . Prowadził walkę z samym sobą i prowadził z matką. Ona dalej walczy. Dla niego. Bo go kocha. Bo wie że on też by chciał. Ale nie może. Za bardzo dba o swoją kondycję i ciało. Wie, że palenie przyniosło by mu wiele konsekwencji, które odbiły by się na jego zdrowiu. Lecz teraz się poddał. Teraz  nic nie ma znaczenia. Teraz może złamać zasady. Zaciągał się, rozkoszował zapachem dymu, palił jednego po drugim. W końcu krztusząc się  , poczuł że więcej nie da rady.  Sięgnął do kieszeni po telefon, włączył go i ignorując masę nieodebranych połączeń i sms-ów, (głównie od Ryoty) zaczął pisać wiadomość do Satsuki. 

Od: Dai-chan
Do:  Momoi
Treść : Za pół godziny, w szatni  przy sali gimnastycznej. Będę czekał. Masz przyjść.

Od: Satsuki
Do: Aomine
Treść: Przyjdę. 

Różowowłosa wiedziała, że pytanie Daikiego o powód, nie miało by najmniejszego sensu. I tak by nie odpowiedział. Po za tym, ostatnio przeżywa wewnętrzną rewolucję więc jakiekolwiek słowa protestu ani odmowy nie wchodzą w grę. Dla świętego spokoju  dziewczyna rzuciła swoje obowiązki i przyszła w ustalone miejsce. Denerwowała się. Wiedziała, że nie będzie to miłe spotkanie. Ale nie przypuszczała jaki cel miał Aomine ,  tam ją wzywając. Dotarła do budynku.  On przyszedł wcześniej. Miał kluczę od sali , parę dni przed pojedynkiem z Seirin zabrał je Satsuki, by trenować . Trenować w samotności , żeby nikt nie widział. Żeby nikt nie dowiedział się  o jego obawach co do   zwycięstwa . Weszła na salę. Cisza. Ciemność.  Chłód. Słyszała tylko swój oddech i swoje kroki. Szła powoli. Czuła jak serce zaczyna jej mocniej bić, czuła przeszywające ją dreszcze. Nie miała pojęcia dlaczego jej ciało tak reaguje . Czy to przez atmosferę jaka panowała w pomieszczeniu, czy to przez obawę o chłopaka. Stanęła przy drzwiach do szatni. Wdech-wydech, Wdech-wydech.  -Spokojnie, uspokój się momoi. Im bardziej będziesz się denerwować tym bardziej pogorszy to sprawę a przecież nie o to chodzi...- przełknęła ślinę , nacisnęła klamkę i weszła . 
-Aomine... jestem . 
Ten wstając z ławki podszedł do Momoi i złapał ją za nadgarstki. 
-Czemu jesteś taka spięta, mnie się boisz? 
Miała się uspokoić , lecz czuła że dzieje się dokładnie na odwrót . W pewnym momencie o jej nozdrza obiła się mocna woń tytoniu. 
-Paliłeś. 
-I co z tego . W takiej sytuacji w dupie mam konsekwencje.
Powiedziawszy to,  zaczął całować dziewczynę po szyi i co raz mocniej ściskał jej nadgarstki. Każdy następny pocałunek był gwałtowniejszy a jej ręce zaczynały się trząść.
-Dai-chan... Daiki ! co ty do cholery wyprawiasz! 
Oderwała się od niego całą swoją siłą. 
-Zamknij się. 
Ciemnoskóry pociągnął ją za ręce i rzucił  mocno na ławkę.  Satsuki uderzyła  o metalowe szafki które pod wpływem nacisku jej ciała zaczęły się telepać. 
-Siedź cicho. Lepiej nic się nie odzywaj , bo tylko pogorszysz swoją sytuację .

-Aomine... - wyszeptała.  Bez większego zastanowienia , chłopak zaczął ściągać z niej bluzę, koszulkę , stanik i resztę ubrań które miała na sobie. Całował ją przy tym w usta , po szyi i po karku. Tak na zmianę. Dotykał ją, przy okazji pozbawiając siebie garderoby . Boleśnie ściskał jej piersi, oblizywał sutki i podgryzał je. Długo bawił się jej biustem.  Po chwili jego dłoń powędrowała niżej. Włożył w nią dwa palce i zaczął gwałtownie  w niej nimi poruszać, a jego druga dłoń błądziła po jej ciele. Ona mimo tego że chciała , nie mogła powstrzymać się od cichych jęków. Różowowłosa była przerażona. Oddychała ciężko i szybko.  Nigdy tego nie robiła.  Trzymała swój skarb dla Kuroko. A teraz , teraz cały jej plan lgnął w gruzach. Nie miała odwagi  wyrwać się , uciec. Wiedziała jaki był Aomine.  W pewnej chwili Daiki wstał i popchnął Momoi na ziemię , tak żeby upadła przed nim na kolana. 
-Chyba nie muszę ci mówić, co masz robić . 
Dziewczyna popatrzyła się na Aomine przestraszonym wzrokiem i wzięła jego przyrodzenie  do ust. Oddychał szybko. Serce waliło im obojgu jak szalone. Trzymał  ją za głowę i nadawał tempo lekko nią poruszając. Po niedługiej chwili poczuł że zaraz dojdzie, więc przewrócił Satsuki na plecy, położył się na niej i brutalnie zanurzył w niej swoją męskość. Ona zacisnęła mocno zęby i wydała z siebie głośny jęk. Ciemnowłosy poruszał się w niej szybko  i każde jego pchnięcie było coraz bardziej i bardziej bolesne . Po twarzy Różowowłosej spływały łzy. Płakała z bólu. Płakała zdając sobie sprawę, co właśnie straciła. Jęczała i wbijała paznokcie mocno w plecy Aomine, zostawiając przy tym krwawe ślady na jego skórze. Dla niej ta chwila trwała wieczność. Nie tak to wszystko sobie wyobrażała. W pewnym momencie chłopak wyszedł z niej i spuścił się  jej na brzuch. Odetchnął i wytarł ręką krople potu z czoła. Momoi podniosła się do pozycji siedzącej , podkurczyła nogi i oparła swoją głowę na rękach .  Patrzyła na niego. Nie była w stanie wydusić z siebie ani jednego słowa. Łzy spływały jej po policzkach.  Daiki nawet na nią nie spojrzał. Ubrał się szybko i skierował do wyjścia . 
-Przynajmniej mogłem sobie na tobie ulżyć. W końcu się do czegoś przydałaś, Satsuki. 
Bezpośrednio rzucił te słowa do dziewczyny i wyszedł , zostawiając ją roztrzęsioną i w kompletnym szoku. A do tego słowa, które przed chwilą padły z jego ust , przewierciły jej serce na wylot. Kołysała się na boki. Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. 
-Tetsu, tetsu, tetsu...!
To były jedyne słowa  jakie zdołała wtedy wypowiedzieć. Siedziała i  drżącym głosem powtarzała w kółko, -Tetsu, tetsu, tetsu...!



 Kolejny rozdział w poniedziałek w nocy :D 

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Rozdział 1.

22:34, dom Aomine, dzień po przegranej z Seirin

-Kurwa, kurwa mać! dopiero teraz zaczyna do mnie docierać  co się wczoraj stało... ja pierdolę!- Daiki uderzył pięścią w ścianę , nie mogąc opanować swojej ciągle narastającej frustracji. Gdy tylko  ledwo przywlókł się do domu zeszłego wieczoru , walnął się na swoje łóżko i usnął , nie ze zmęczenia, ale dlatego żeby odrzucić od siebie wydarzenia jakie miały miejsce tego dnia. Teraz nie mógł skupić się nawet na oglądaniu swoich ulubionych świerszczyków z Horikitą. Stwierdzając że dłuższe siedzenie nie ma sensu, zgasił światło i położył się spać. Lecz nie łatwo było mu zasnąć , kiedy przed jego oczyma przewijały  się sceny z meczu, wynik końcowy i "on".

 -Ten jebany czerwonowłosy debil doprowadził do tego, że nawet nie mam siły ani ochoty sobie zwalić...- myślał. Nie tylko wspomnienia  przeszkadzały mu w odpoczynku . Na jego telefon przychodziło 10 sms-ów na minutę . Nie miał zamiaru ich odczytywać, ale po niespełna godzinie nieustannego bombardowania wibracjami, szlag go trafił i wziął komórkę do ręki z zamiarem wyłączenia jej. Na ekranie widniała informacja o 58 nowych wiadomościach.
Od: Kise
Do:Aomine
Treść : Aooooomineeechiii! T.T wiem o wszystkim ! TT.TT nie załamuj się ! następnym razem wygrasz!!! ^_^

Od: Kise

Do:Aomine
Treść : Dai-chan!!! odpisz ! T.T daj znak że żyjesz! >.<

Od:Kise

Do:Aomine
Treść: Ejj no Aominechi! >>.<< martwię się o ciebie ! T_T

Od: Kise

Do:Aomine
Treść: Nie rób głupot! >.<  Spokojnie !! T.T

Reszta sms-ów była podobnej treści . Wkurwiony do granic możliwości chłopak , odpisał mu tylko jednym prostym słowem:


Od:Aominechi 

Do:Kise
Treść : Spierdalaj.

Po czym wyłączył telefon i rzucił nim gdzieś o podłogę.  Co prawda , świntuszyli razem w gimnazjum ,ale to już przeszłość. A o przeszłości Aomine chciał zapomnieć, w szczególności o   Teiko. Leżał rozmyślając do 5 rano, potem usnął.   Wstał późnym popołudniem. Usiadł na łóżku i   w pół  otwartymi oczami spojrzał  na zegarek.  Westchnął, przeciągnął się  i leniwym krokiem  doczołgał    do łazienki. Wziął prysznic a następnie poszedł   do kuchni w celu wszamania kanapek, które uprzednio przygotowała mu jego matka. Siadając do stołu, w oczy rzucił mu się mały świstek papieru na którym stała cukierniczka , gdyby przypadkiem jakaś niezidentyfikowana siła próbowała zrzucić go na ziemię. -A to co do cholery ?- pomyślał  Daiki, wyciągając spod  naczynia karteczkę z zamiarem zaspokojenia swojej ciekawości. 


Synku kochanie, wiem co się stało. Ale nie martw się, dla mnie i tak jesteś NAJLEPSZY! Oni mieli po prostu szczęście , bo przecież nikt nie jest w stanie cię pokonać ! Kanapki masz w lodówce, obiad na kuchence a pieniądze tam gdzie zawsze . Nie wiem kiedy wrócę . Kocham cię, mama.


Przeczytawszy liścik, Aomine zagryzł zęby, zwinął kartkę w kulkę i rzucił nią do kosza na śmieci. Nie trafił .  -Czemu kurwa, czemu  do chuja wszyscy muszą mnie tak wkurwiać?!!! wczoraj wystarczająco najadłem się nerwów !- Zacisnął pięści i wziął głęboki wdech. Wstał od stołu. Poszedł z powrotem do swojego pokoju, otworzył szafę i nie wiele się namyślając, zarzucił na siebie pierwsze lepsze ubranie jakie było adekwatne do temperatury panującej na zewnątrz . Włożył jeszcze do kieszeni swoją komórkę, kluczę  i jakieś drobne pieniądze które leżały na biurku. Tak zaopatrzony udał się do drzwi. Wyszedł . Trzasnął. Zamknął. Wdech-wydech. Wdech-wydech i zbiegł po schodach.


To tyle na dzisiaj. Wybaczcie za ewentualne błędy. Kolejny rozdział w piątek :)

Witam wszystkich! :)

Witam na moim blogu. Zamierzam podzielić się z wami moim fanfickiem o Kuroko no basket. Mam nadzieję że wam się spodoba :) Zapraszam do czytania wszystkich chętnych . To tyle słowem wstępu,  a teraz krótkie info o opowiadaniu. 
Ostrzeżenia: wulgaryzmy, yaoi, hetero, erotyka, +18 (to tylko tak dla formalnośći :D )
Paring: Aomine x Kagami, Momoi x Kuroko, Aomine x Kise oraz śladowe ilości innych paringów. 
Gatunek : Romans, Yaoi, Dramat, Komedia
Akcja toczy się od meczu Seirin vs Too Gakuen drugiej części Kuroko no basuke, więc mogą pojawić się spoilery. 
Dziękuję za uwagę i pozdrawiam :D